środa, 21 stycznia 2009

Grypa

Drodzy Uczniowie. Jak zapewne zauważyliście od poniedziałku nie ma mnie w szkole. Stan taki utrzyma się do końca tygodnia. Powodem jest grypa, a konkretnie moje na nią zachorowanie. Nikomu nie życzę znalezienia się w identycznej sytuacji. To naprawdę męcząca choroba, która sprawia, że człowiek czuje się jak dżdżownica rozjechana przez walec.

Wiem, że pozostajecie pod dobrą opieką i dokończycie Opowieść wigilijną. Proszę nosić książki na każdą lekcję!

Pozdrawiam i życzę zdrowia :)!


piątek, 16 stycznia 2009

Być guślarzem, czyli kolejne wypracowanie

Witam. Tym razem publikuję wypracowanie Szymona, które również mi się podobało pod względem tak treści, jak kompozycji. Jedynym mankamentem pracy Waszego kolegi były błędy, szczególnie interpunkcyjne.

Wyobraź sobie, że jesteś guślarzem, który odprawia obrzęd dziadów. Co się dzieje podczas obrzędu, jakie duchy się pojawiają i jaka pomoc jest im udzielana? Napisz w dowolnej formie (opowiadanie, sprawozdanie, list i inne).

Dziady jest to nazwa uroczystości upamiętniająca zmarłych zmarłych przodków. Obchodzonej między pospólstwem, święto najczęściej odbywało się w kaplicach i opuszczonych domach niedaleko cmentarza. Duchowieństwo zakazywało dziadów, gdyż chciało wykorzenić z ludów słowiańskich zabobonne i pogańskie praktyki. Koźlarz, Huslar, Guślarz zarazem kapłan i poeta to mistrz ceremonii.

Zbliżała się wielka uroczystość, dopilnowałem, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wołczykowa za zadanie miała upiec ciasto, Podeszwa chleb, Szewcowa przynieść miała owoce i mleko, a Sevcenko miał znaleźć odpowiednie miejsce na uroczystość. Jako guślarz musiałem się zająć resztą. Lista była długa, a został mi już tylko jeden dzień.

Był to ciemny, zimny wieczór, słońce już dawno schowało się za horyzontem. Nawet słaba poświata księżyca nie przedostawała się przez całuny, jedynym źródłem światła były świece. Wszyscy Wszyscy małej wioski Kozov i kilku okolicznych siół zebrali się w niewielkim domu wdowy Wiackovej.

- Podajcie mi grubo utkaną kądziel- rzekłem donośnie. Sevcenko posłusznie wykonał rozkaz. Włókno spaliło się w jednej chwili. Nagle zrobiło się zimno, świece zgasły, a moim oczom ukazał się mąż wdowy Wiackowej.

- Czego potrzebujesz duszeczko, aby dostać się do nieba? Są tu pączki, ciasta, mleczko. Czego Ci potrzeba? – wyrecytowałem w pośpiechu. Był to mój pierwszy raz. Strach ogarnął całe moje ciało. Wiedziałem, że dusza nic mi nie zrobi, ale i tak się bałem.
- Nie chce jadła ni napoju. Chcę tylko, aby otworzyła się dla mnie droga do nieba. Za życia nie byłem dobry dla żony, odmawiałem jałmużny i syna z domu wyrzuciłem, a teraz za wszystkie moje występki cierpię katusze. – rzekł Kozov.
- Nie możemy Ci zapewnić drogi do nieba, ale odmówimy za Ciebie pacierz, a teraz odejdź w pokoju – rzekłem. Widmo znikło, świece znów zapłonęły raźnym światłem, ukazując blade z przestrachu twarze zebranych wieśniaków. Rozrzucając garść słomy na podłogę, wezwałem kolejną zjawę, tym razem był to Krulickov. Zaraz po nim z ciemnej otchłani wynurzyła się jego żona.
- Czego Wam duszyczki potrzeba, aby dostać się do nieba?
- Nie zaznaliśmy przez całe życie ziemskiego trudu, gniewu Boga ani złośliwości szatana. Teraz nie chcą nas wpuścić do nieba – rzekło małżeństwo.
- Idźcie zaznać goryczy, a w odpowiednim czasie do bram raju zawitacie – rzekłem donośnie. Małżeństwo znikło po chwili. Obrzęd dobiegał końca, ludzie gromadnie opuszczali dom, aby pomodlić się za dusze.

Zwyczaj częstowania duszy jadłem wywodzi się z ludów pogańskich. Choć wieśniacy uważają dziady za obrzęd chrześcijański. Dowodem jest to, że święto wypada w okolicach dnia zadusznego.

środa, 14 stycznia 2009

Obrzęd dziadów według Waszej koleżanki

„DZIADY Adam Mickiewicz – Nie znałeś litości panie!” autorstwa Józef Sebald, Salon Malarzy Polskich
http://www.antyk.kielce.pl/aukcja/au_fot10.html.
Licencja Domena publiczna na podstawie Wikimedia Commons
Prezentuję Wam dzisiaj, drodzy uczniowie, wypracowanie Magdy (za jej zgodą oczywiście). Oceniłam je najwyżej ze wszystkich, pisanych przez Was w ubiegły czwartek, prac. Gdyby nie kilka błędów, otrzymałoby maksymalną ilość punktów.
Co mi się w nim podobało? To, że jest przemyślane i bardzo spójne. Magda zastosowała w swojej pracy, podobnie jak Mickiewicz w Dziadach budowę trójdzielną (w rozwinięciu oczywiście). Pojawiają się trzy duchy. Każdy z nich jest przywoływany w inny sposób i inna pomoc zostaje mu udzielona. Wasza koleżanka umiejętnie wzbogaciła swoje opowiadanie archaizmami oraz kwestiami duchów, które są wzorowane na budowie wiersza Mickiewiczowskiego.
Życzę przyjemnej lektury i zachęcam do przesyłania mi prac.

Temat: Wyobraź sobie, że jesteś guślarzem, który odprawia obrzęd dziadów. Co się dzieje podczas obrzędu, jakie duchy się pojawiają i jaka pomoc jest im udzielana? Napisz w dowolnej formie (opowiadanie, sprawozdanie, list i inne).

W kaplicy było ciemno i ponuro. Wokół nie było żadnej lampy, żadnej świecy. W oknach wisiały całuny. Siedziałam w samotności, rozmyślając nad zdarzeniami , które przeminęły. Zatopiona w myślach dopiero po chwili zauważyłam, że wokół mnie zebrała się już grupa ludzi. Usłyszałam głośny szloch i jęki. Wstałam, polecając ludowi zebrać się wokół trumny. Rozpoczęłam obrzęd słowami : "Przybywajcie duszeczki, z jakiejkolwiek świata strony. Jest jedzenie, jest napitek, jest jałmużna, są pacierze ".

Nagle znikąd pojawiła się zjawa starca z chytrym wyrazem twarzy. Widać było jednak, jak bardzo cierpi. Zapytany o przewinienie powiedział : "To ja, ten kłamca stary, co nie chciał prawdy mówić. Kto omija prawdę w czasie życia, ten prawdy Bożej nie pozna. Ach nie ma, nie ma mym mękom końca. Już nic mi nie pomoże, nie dla mnie dziady". Odmówiłam Wieczny Odpoczynek i widmo zniknęło.
Po kolejnym wezwaniu pojawił się duch kobiety w średnim wieku. Odezwała się : "To ja, plotkara, którą znacie. Szpiegowałam, podsłuchiwałam i rozgłaszałam plotki. Wiele osób miało przeze mnie problemy. Bóg dla mnie nie łaskaw. Błąkam się daremnie i nie wiem, z którego jestem świata. Ach, jak mnie pragnienie pali, dajcie wody, choćby kropel parę". Podałam jej wodę i rozkazałam iść sobie. Zanim jeszcze znikła, powiedziałam, że już tylko pięć roków polata, a potem dostanie się do nieba. Zapaliłam święcone ziele. Dałam na koniec mej laski. W górę poszły dymy, a ja znów wzywałam duszeczki.
Zza okna wyjrzał duch długowłosego młodzieńca. Po chwili zbliżył się do mnie. Powiedział: "Czy mnie poznajecie ? Jestem Janek, ledwo trzy roki minęły jak mnie pochowaliście. Okropne cierpię męczarnie, zamknięta do nieba droga. Tułam się po świecie, ciężka ręka boska. A cóż ja takiego zrobiłem ? Ojca i matki nie szanowałem, do kościoła nie chodziłem,każdemu biedakowi grosza żałowałem. Teraz sam głoduję i męczy mnie nuda. Dajcie mi chociaż cztery ziarnka grochu". Podałam zjawie groch, widmo wyciągnęło rękę, lecz nie mogło pochwycić ziaren. To się zbliżało, to niewidzialna siła odpychała je w górę, w górę aż duch rozpłynął się w powietrzu. Na nic mu była pomoc, takiemu człowiekowi już nic nie da rady dopomóc.

wtorek, 13 stycznia 2009

Sprawozdanie ze spektaklu "Dziady" w wykonaniu Teatru Nowego ze Słupska

Uwaga, uwaga! Poniżej zamieszczam zapowiadane dobrych kilka dni temu sprawozdanie ze spektaklu autorstwa Kamila. Polecam i życzę miłej lektury!

Pewnego pięknego zimowego dnia, po wcześniejszym zorganizowaniu się, klasa I gimnazjum z STO wybrała się na przedstawienie Dziady, które odbyło się w Bytomskim Centrum Kultury w Bytomiu.
Po dłuższym przemówieniu szefa grupy (polowa sali przysypiała) światła zgasły i zaczęło się od dość psychodelicznej muzyki.
Podczas nudnego i mało interesującego początku młodzież licealna siedząca z przodu sali zachowywała się, delikatnie rzecz ujmując, niekulturalnie. Uspakajani przez jednego z zarządców BCK, młodzieńcy ani myśleli przestać rozmawiać, świecić latarkami i grać na telefonach komórkowych, zmieniając współwidzom przyjemne oglądanie w koszmar rodem z filmów hiczkokowskich.
Około w połowie przedstawienia, podczas usypiającej „Wielkiej Improwizacji” uczniowie byli już tak znudzeni, że przestali się wygłupiać i, jak sadze, pozasypiali. Reszta widowni odetchnęła z ulgą i wsłuchała się we frapujące przemówienie głównego bohatera.
Gdy skończył polowa widowni (w tym kilka osób z IG) ocknęło się z głębokiego letargu, jakim było wpatrywanie się w sufit i błaganie o śmierć lub zapomnienie tekstu przez aktora. Po krótkiej chwili zaczęło się robić ciekawie, gdy na scenę weszli nowi aktorzy, zaczęły się tryskające emocjami dialogi, a główny bohater siedział cicho.
Cala sztuka, z tego, co zrozumiałem, składała się z 3 części:
1. Wywoływanie duchów,
2. Gdzieś na Litwie,
3. U Gubernatora.
Proste i w miarę przejrzyste były części 1. i 3., natomiast część 2 to ten moment, z którego pamiętam topografię sufitu i spontaniczne chrapnięcia kogoś z widowni, gdyż w połowie oglądania zauważyłem, że nie rozumiem już nic i poddałem się, oszczędzając sobie dalszej katorgi.
Najciekawszym momentem (budzącym ze snu) był czas, gdy przez głównego bohatera przemawia diabeł i obydwaj mówią jednocześnie. Było to niestety tuż po Wielkiej Improwizacji, której nie zdzierżył nikt, kto nie mógł znieczulic się alkoholem, tudzież wyjść, albo nie jest fascynatem literatury, teatru i dziel Mickiewicza.

Podsumowując:
Sztuka – Muszę jeszcze dorosnąć by coś rozumieć.
Widownia – Nigdy więcej z takimi ludźmi.
Wykonanie – może być, ale mogliby wyraźniej i głośniej mówić.
(P.S. Jeśli czytać będzie to ktoś z Teatru Nowego, niech się nie obraża - to nie wasza wina ze niektórzy spali. Taka sztuka i taka widownia...)

piątek, 9 stycznia 2009

"Nie masz winy bez kary" - "Lilije" A. Mickiewicza c.d.

Mam nadzieję, że po lekturze *** (Stała nam się nowina) oraz Lilij Adama Mickiewicza cytat "Nie masz winy bez kary" zapamiętacie wszyscy po wieki wieków. Będzie Wam on towarzyszył nie tylko w toku dalszej edukacji (szczególnie przy okazji omawiania ballada oraz dramatów romantycznych, z którymi jeszcze będziemy mieć przyjemność), ale także w zwyczajnym życiu. Ta uniwersalna, nie tylko ludowa zasada moralna może w przyszłości - bliskiej i dalekiej - pomoże Wam w dokonywaniu właściwych wyborów.

Bohaterka ballady Lilije, niewierna żona, zabójczyni męża, choć miała możliwość uniknięcia kary za swoją winę, zrezygnowała z niej. Pustelnik oferował jej przecież wskrzeszenie męża! Ta jednak wybrała drugą opcję - powtórne zamążpójście. Skończyło się to, jak pamiętamy, tragicznie. Zarówno dla niej, jak i dla wszystkich ludzi zgromadzonych w cerkwi (czyli kościele).

Mówiliście, że ballada Mickiewicza nie jest dynamiczna, nie trzyma w napięciu. A gdyby tak tę fabułę zaadaptować? Zrobić z utworu poetyckiego film? Całość mogłaby być niezłym thrillerem lub horrorem. Istnieje też możliwość twórczego pobawienia się konwencją. Czy ktoś pokusi się o ekranizację (zadanie dodatkowe)? Na zachętę wstawiam dwa zupełnie różne filmiki uczniowskie (polecam szczególnie pierwszy!).





Mówiliśmy dziś również o roli przyrody w utworze. Ma ona nie tylko stanowić tło poczynać bohaterki czy być symbolem, ale także współgrać z jej nastrojem, niejako go oddawać. To dość popularny chwyt. Stary, a jednak do dziś się sprawdza. Groza przyrody to odbicie stanu duszy bohatera.

Pamiętajcie też o elementach rytmizujących (powtarzające się niczym refren zdania, rozpoczynanie wersów tymi samymi słowami).

Na lekcji następnej zajmiemy się kontrowersyjną Świtezianką. Zdefiniujemy też (w końcu) czym właściwie jest ballada. Wysłuchamy dla porównania ballady rockowej (którą zaproponował - bardzo słusznie zresztą - Szymon).

Życzę miłego weekendu :).


wtorek, 6 stycznia 2009

"Lilije" Adama Mickiewicza

Poznaliśmy dziś balladę Lilije Adama Mickiewicza. Utwór ten, jak informuje nas autor w nawiasie pod tytułem pochodzi "z pieśni gminnej". "Gminnej", czyli "ludowej". Ballada Mickiewicza jest twórczym, artystycznym opracowaniem pieśni ludowej, którą czytaliśmy na lekcji wczorajszej. Przypominam, że pieśń ta nie ma jednego określonego autora. Wiemy jedynie, że została spisana przez polskiego badacza folkloru, etnografa i kompozytora Oskara Kolberga. Kolberg żył w latach 1814 - 1890, prawie całe jego dorosłe życie przypadało więc na epokę romantyzmu.

Porównując same plany wydarzeń obu utworów (ludowego i Mickiewiczowskiego) zauważamy spore różnice między nimi. A jakie to różnice - musicie dokładnie napisać sami (praca domowa!). Celowo wytłuściłam słowo "napisać", ponieważ zadanie w Waszym podręczniku zaczyna się od "Powiedz".

Przypominam, że w czwartek piszemy wypracowania. Proszę wziąć ze sobą kartki z podanymi dziś tematami. Jeśli starczy czasu (a powinno) w czwartek dokończymy "Lilije", zaś w piątek zajmiemy się "Świtezianką". W poniedziałek zaczynamy Opowieść wigilijną. Lektura jest na tak króciótka i dobrze się czyta :).


poniedziałek, 5 stycznia 2009

Moralność ludowa w "Stała nam się nowina"

Na dzisiejszej lekcji poznaliśmy pieśń ludową zaczynającą się od słów "Stała nam się nowina". Jak wszyscy zapewne pamiętają, bohaterką tej ballady jest kobieta, która zabiła swojego męża. Za swój czyn poniosła zasłużoną karę (w myśl zasady śmierć za śmierć, oko za oko).

Umówiliśmy się także, że w czwartek piszemy na lekcji wypracowania, do których przygotowujecie się wcześniej w domu. Na ławce będzie można mieć podręcznik z tekstem Dziadów, zeszyt do języka polskiego oraz karty pracy.

Tematy do wyboru:
  1. Wykaż, że część II Dziadów Adama Mickiewicza jest dramatem romantycznym. (Wyznaczniki dramatu romantycznego zostały omówione na lekcji.)
  2. Wierzenia pogańskie i chrześcijańskie w II części Dziadów. Opisz je, wykorzystując tekst dramatu.
  3. Wyobraź sobie, że jesteś guślarzem, który odprawia obrzęd dziadów. Co się dzieje podczas obrzędu, jakie duchy się pojawiają i jaka pomoc jest im udzielana? Napisz w dowolnej formie (opowiadanie, sprawozdanie, list i inne).

Jutro kontynuujemy podjęty dziś temat winy i kary.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...