piątek, 16 stycznia 2009

Być guślarzem, czyli kolejne wypracowanie

Witam. Tym razem publikuję wypracowanie Szymona, które również mi się podobało pod względem tak treści, jak kompozycji. Jedynym mankamentem pracy Waszego kolegi były błędy, szczególnie interpunkcyjne.

Wyobraź sobie, że jesteś guślarzem, który odprawia obrzęd dziadów. Co się dzieje podczas obrzędu, jakie duchy się pojawiają i jaka pomoc jest im udzielana? Napisz w dowolnej formie (opowiadanie, sprawozdanie, list i inne).

Dziady jest to nazwa uroczystości upamiętniająca zmarłych zmarłych przodków. Obchodzonej między pospólstwem, święto najczęściej odbywało się w kaplicach i opuszczonych domach niedaleko cmentarza. Duchowieństwo zakazywało dziadów, gdyż chciało wykorzenić z ludów słowiańskich zabobonne i pogańskie praktyki. Koźlarz, Huslar, Guślarz zarazem kapłan i poeta to mistrz ceremonii.

Zbliżała się wielka uroczystość, dopilnowałem, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wołczykowa za zadanie miała upiec ciasto, Podeszwa chleb, Szewcowa przynieść miała owoce i mleko, a Sevcenko miał znaleźć odpowiednie miejsce na uroczystość. Jako guślarz musiałem się zająć resztą. Lista była długa, a został mi już tylko jeden dzień.

Był to ciemny, zimny wieczór, słońce już dawno schowało się za horyzontem. Nawet słaba poświata księżyca nie przedostawała się przez całuny, jedynym źródłem światła były świece. Wszyscy Wszyscy małej wioski Kozov i kilku okolicznych siół zebrali się w niewielkim domu wdowy Wiackovej.

- Podajcie mi grubo utkaną kądziel- rzekłem donośnie. Sevcenko posłusznie wykonał rozkaz. Włókno spaliło się w jednej chwili. Nagle zrobiło się zimno, świece zgasły, a moim oczom ukazał się mąż wdowy Wiackowej.

- Czego potrzebujesz duszeczko, aby dostać się do nieba? Są tu pączki, ciasta, mleczko. Czego Ci potrzeba? – wyrecytowałem w pośpiechu. Był to mój pierwszy raz. Strach ogarnął całe moje ciało. Wiedziałem, że dusza nic mi nie zrobi, ale i tak się bałem.
- Nie chce jadła ni napoju. Chcę tylko, aby otworzyła się dla mnie droga do nieba. Za życia nie byłem dobry dla żony, odmawiałem jałmużny i syna z domu wyrzuciłem, a teraz za wszystkie moje występki cierpię katusze. – rzekł Kozov.
- Nie możemy Ci zapewnić drogi do nieba, ale odmówimy za Ciebie pacierz, a teraz odejdź w pokoju – rzekłem. Widmo znikło, świece znów zapłonęły raźnym światłem, ukazując blade z przestrachu twarze zebranych wieśniaków. Rozrzucając garść słomy na podłogę, wezwałem kolejną zjawę, tym razem był to Krulickov. Zaraz po nim z ciemnej otchłani wynurzyła się jego żona.
- Czego Wam duszyczki potrzeba, aby dostać się do nieba?
- Nie zaznaliśmy przez całe życie ziemskiego trudu, gniewu Boga ani złośliwości szatana. Teraz nie chcą nas wpuścić do nieba – rzekło małżeństwo.
- Idźcie zaznać goryczy, a w odpowiednim czasie do bram raju zawitacie – rzekłem donośnie. Małżeństwo znikło po chwili. Obrzęd dobiegał końca, ludzie gromadnie opuszczali dom, aby pomodlić się za dusze.

Zwyczaj częstowania duszy jadłem wywodzi się z ludów pogańskich. Choć wieśniacy uważają dziady za obrzęd chrześcijański. Dowodem jest to, że święto wypada w okolicach dnia zadusznego.

2 komentarze:

  1. nazwiska użyte w tekście są
    bardzo interesujące...

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinno zostać zaznaczone, że "Wszelkie podobieństwo osób i miejsc występujących w tekście do prawdziwych osób i miejsc jest przypadkowe".

    PS. Po raz kolejny przypominam o podpisywaniu się!!!

    OdpowiedzUsuń

Może coś dodasz? Dzięki temu ten blog będzie jeszcze lepszy! Zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...