poniedziałek, 6 grudnia 2010

Treny - raz jeszcze, tym razem współcześnie

Tren - gatunek poezji funeralnej. Starożytna poezja grecka. Kochanowski. Tak, te słowa powinny pojawiać się w Waszych głowach, kiedy padnie hasło "tren". Ale, ale... Przyjrzyjcie się także tekstowi tej piosenki. Najpierw tekstowi!

Eric Clapton - Tears in heaven

Would you know my name if I saw you in Heaven?
Will it be the same if I saw you in Heaven?
I must be strong and carry on,
'Cause I know I don't belong here in Heaven.

Would you hold my hand if I saw you in Heaven?
Would you help me stand if I saw you in Heaven?
I'll find my way through night and day,
'Cause I know I just can't stay here in Heaven.

Time can bring you down; time can bend your knees.
Time can break your heart, have you begging please, begging please.

Beyond the door there's peace I'm sure,
And I know there'll be no more tears in Heaven.

Would you know my name if I saw you in Heaven?
Would it be the same if I saw you in Heaven?
I must be strong and carry on,
'Cause I know I don't belong here in Heaven.
'cause I know I don't belong, here in Heaven.
  

Piosenkę tę Eric Clapton napisał po śmierci swojego synka. 



czwartek, 25 listopada 2010

Zagadka literacka, słowa kluczowe oraz wymagania na sprawdzian

Zagadka literacka - do jakiego dzieła literatury polskiej nawiązuje ten obrazek (klik, klik!)?

Pytaliście również o to, po jakich słowach użytkownicy trafiają na naszego bloga. Oto dzisiejsze zapytania:
  • opowieść wigilijna ebook










  • sprawozdanie z przedstawienia










  • bitwa pod grunwaldem w literaturze










  • claude lorrain porwanie europy










  • ebook opowieść wigilijna










  • porwanie europy obrazy










  • porwanie europy veronese










  • porwał europe obraz po polsku










  • romeo i julia tematy wypracowań










  • sprawdzian z lektury opowieść wigilijna

Przypominam, że 1 grudnia (w środę) piszecie sprawdzian z twórczości Jana Kochanowskiego (myślę, że zajmie pół lekcji). Co będzie sprawdzane?

  1. Znajomość biografii poety.
  2. Okoliczności powstania trenów.
  3. Treny - definicja gatunku.
  4. Umiejętność wskazania i nazwania środków poetyckich* w wybranym trenie oraz odpowiedzi na pytania dotyczące treści (mogą pojawić się treny: III, IV, V, VIII, XIII). Tekst każdy otrzyma na sprawdzianie, nie trzeba znać utworów na pamięć.
* oprócz poznanych do tej pory środków poetyckich (metafora, epitet, porównanie, porównanie homeryckie, rym - różne rodzaje, pytanie retoryczne) obowiązuje znajomość nowych: apostrofa, paralelizm składniowy, a także umiejętność wyjaśnienia, czy jest wiersz sylabiczny.

wtorek, 23 listopada 2010

Jan Kochanowski, poeta z Czarnolasu

Notka ta przeznaczona jest głównie dla uczniów, którzy byli nieobecni w szkole, kiedy zaczynaliśmy swoją krótką (ale nie przelotną!) przygodę z Janem Kochanowskim, który, jak to dowcipnie stwierdził któryś z Was, wielkim poetą był.

Był i trzeba mu to - bez ironii i bez śmiechu już - oddać. Stworzył podwaliny polskiego języka literackiego. Wcześniej tworzono głównie po łacinie, a to, co napisano po polsku nie było tak dobre (pod względem stylu i języka), jak to, co stworzył Jan z Czarnolasu. 

Sprawdził się w różnych gatunkach literackich - fraszkach*, pieśniach, psalmach, (przetłumaczył Psałterz), tragedii,  trenach. Właśnie trenami - jedną z form poezji funeralnej - zajmowaliśmy się na ostatnich lekcjach. Czytaliśmy Tren I oraz Tren X, analizując ich teść oraz formę. Przy okazji wprowadziłam nowe terminy związane z poetyką: wiersz sylabiczny, przerzutnia, paralelizm składniowy.

Inne terminy, powtarzane na lekcji, to: apostrofa, pytanie retoryczne, porównanie homeryckie. Wszystkie wymienione wyżej środki należy umieć rozpoznać w wierszu (w razie jakichkolwiek pytań proszę pytać na lekcji, po lekcji lub w komentarzach).

          TREN I
Wszytki płacze, wszytki łzy Heraklitowe

I lamenty, i skargi Symonidowe,
Wszytki troski na świecie, wszytki wzdychania

I żale, i frasunki, i rąk łamania,

Wszytki a wszytki za raz w dom się mój noście,

A mnie płakać mej wdzięcznej dziewki pomożcie,

Z którą mię niepobożna śmierć rozdzieliła

I wszytkich moich pociech nagle zbawiła.

Tak więc smok, upatrzywszy gniazdko kryjome,

Słowiczki liche zbiera, a swe łakome

Gardło pasie; tymczasem matka szczebiece

Uboga, a na zbójcę coraz się miece,

Prózno ! bo i na sarnę okrutnik zmierza,

A ta nieboga ledwe umyka pierza.
"Prózno płakać" - podobno drudzy rzeczecie.
Cóż, prze Bóg żywy, nie jest prózno na świecie?

Wszytko prózno! Macamy, gdzie miękcej w rzeczy,

A ono wszędy ciśnie! Błąd - wiek człowieczy!

Nie wiem, co lżej : czy w smutku jawnie żałować,
Czyli się z przyrodzeniem gwałtem mocować?
TREN X
Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?

W którą stronę, w którąś się krainę udała?

Czyś ty nad wszytki nieba wysoko wniesiona

I tam w liczbę aniołków małych policzona?

Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szczęśliwe

Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez teskliwe

Charon jeziora wiezie i napawa zdrojem
Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu mojem?

Czy, człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze,

Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?

Czyli się w czyścu czyścisz, jesli z strony ciała

Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?

Czyś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była,

Niżeś się na mą ciężką żałość urodziła?

Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,

A nie możesz li w onej dawnej swej całości,

Pociesz mię, jako możesz, a staw' się przede mną

Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną!
Obowiązuje również znajomość życiorysu Jana Kochanowskiego. Na lekcji oglądaliśmy domowej roboty filmik o poecie. Na podstawie informacji w nim zawartych pisaliście notatkę w zeszycie (a jeśli nie pisaliście, to macie problem - i tak będę sprawdzać, co z tego zapamiętaliście.... :D).



Jutro Trenów ciąg dalszy (Tren VII - porządna analiza - oraz fragment Trenu XIX). Życzę miłego wieczoru!

środa, 17 listopada 2010

Motyw snu - od mitologii greckiej do "Opowieści z Narnii"


Sen - marzenie, koszmar, wspomnienie, pragnienie, odpoczynek, śmierć, głos z Nieba (tak, od samego Boga!) czy wyraz naszej podświadomości. Motyw stary, ale wcale nie wyczerpany. Powracający we współczesnej literaturze i filmie, a nawet - jak wiemy - w piosence, podobnie jak motyw miłości i śmierci. 

Pod tym linkiem znajdziecie prezentacje z obrazami Hypnosa i Morfeusza oraz snami starotestamentowego Józefa (tego samego, którego sprzedali bracia). 

Nie zapominajcie, że najbardziej znanym literackim snem są Przygody Alicji w Krainie Czarów, a zaraz za nimi O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra Lewisa Carrola. W tradycji baśniowej natomiast długim snem wsławiła się Śpiąca Królewna (która przez sto lat się nie zestarzała!), zaś w śpiączkę zapadła Królewna Śnieżka.

Mój ulubiony fragment ze snem w roli głównej to natomiast ten z Podróży Wędrowca do Świtu C. S. Lewisa (tłumaczył Andrzej Polkowski):


„(…) tym, co przede wszystkim przyciągało wzrok, były jego oczy: otwarte tak szeroko, jakby w ogóle nie miały powiek, i wytrzeszczone, jakby zastygłe w śmiertelnym przerażeniu. Gdy tylko postawił stopy na pokładzie, zawołał:
- Uciekajcie! Uciekajcie! (…) Do wioseł, do wioseł, jeśli chcecie uratować życie! Byle dalej od tego przeklętego wybrzeża!
- Weź się w garść – powiedział Ryczypisk – i powiedz nam, o jakim niebezpieczeństwie mówisz. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do uciekania.
(…)
- Ale stąd uciekniecie. To wyspa, na której sny stają się prawdą.
- A więc to wyspa, o której marzyłem od dawna! – zawołał jeden z marynarzy. – jeśli to prawda, to mam nadzieję być żonaty z Anulką, kiedy tam wylądujemy.
(…)
- Głupcy! (…) Właśnie takie brednie przywiodły mnie tutaj i byłoby lepiej, gdybym zatonął lub gdybym nigdy się nie narodził. Czy nie rozumiecie, co wam mówię? To jest miejsce, gdzie sny – sny, czy rozumiecie? – ożywają, stają się rzeczywistością. Nie marzenia – ale sny!
Przez jakieś pół minuty trwało milczenie, a potem ze szczękiem rynsztunku cała załoga (…) złapała za wiosła”.

Zostawiam Was z dwoma polskimi "śniącymi" piosenkami oraz tytułem słynnej grafiki - Kiedy rozum śpi, budzą się upiory, który to tytuł mógłby być mottem pierwszego utworu.







piątek, 12 listopada 2010

Lekcje Polskiego

Wczoraj obchodziliśmy rocznicę bardzo doniosłego wydarzenia. Doniosłego tak w skali światowej, jak i naszej, narodowej - polskiej. 

Choć uczniowie, jako grupa, z zasady niemal narzekają na szkołę, warto czasem przyjąć do wiadomości następujące fakty:
  • jest to szkoła polska - nikt nie chce zmieniać Waszej narodowości, nie zabrania poznawania historii i geografii kraju, w którym żyjecie; nie wmawia Wam, że jesteście gorsi, bo jesteście Polakami,
  • mówicie w niej po polsku - językiem Waszych rodziców, dziadków itd. Jednocześnie żadna władza nie zabrania Wam studiowania innych języków,
  • czytacie polską literaturę - która nie jest ani lepsza, ani gorsza od literatury innych narodów. Ale jest nasza, mieliśmy i mamy pisarzy i poetów, którzy mówią do nas, naszym (choć bywa, że niezrozumiałym) językiem.
Cieszę się, że dzisiaj mogę do Was pisać po polsku i że mam możliwość prowadzenia tego bloga - Lekcji Polskiego.

czwartek, 4 listopada 2010

Sprawdzian ze słowotwórstwa - model punktowania

Pod tym linkiem znajdują się odpowiedzi oraz model punktowania sprawdzianu ze słowotwórstwa. Ze względu na niebezpieczną treść plik po ściągnięciu ulegnie samozniszczeniu. Kiedy? Nie znacie dnia ani godziny ;). Mówiąc poważnie - plik zostanie niebawem usunięty z chomika. A nuż uczniowie innych szkół też przygotowują się do identycznego sprawdzianu...

wtorek, 2 listopada 2010

Nie taki film straszny, jak uczniowie go malują

Przypominam o nietypowym (jak na dwa lata naszych prac domowych) zadaniu dla Was. Otóż do 1 grudnia macie nakręcić/zmontować/zanimować (technika dowolna) film/teledysk/trailer (czy program satyryczny w stylu znanego Niekrytego Krytyka) na podstawie Końca wakacji Janusza Domagalika. Czas trwania Waszej produkcji - minimum dwie minuty. Pracę możecie wykonywać pojedynczo lub w grupach. Zaznaczam, że wkład pracy każdej osoby będzie oceniany osobno. 

Proszę uczciwie oraz z pomysłem podejść do tego zadania. Nie jest ono tak trudne, jak się wydaje. Wystarczy tylko opracować plan działań. Pamiętajcie również, że tego zadania nie da się wykonać dzień przed jego oddaniem. Należy zastanowić się nad nim nieco wcześniej. Macie miesiąc - to sporo czasu. Weźcie również pod uwagę fakt, że przez ten miesiąc nie będzie innych (obowiązkowych) długich prac domowych z języka polskiego. W tym miesiącu czeka nas jedynie sprawdzian z lektury z wypracowaniem (wymagania niebawem) oraz kolejny test humanistyczny.

Na zachętę umieszczam kilka uczniowskich produkcji z różnych stron Polski oraz jedną ze świata.




środa, 27 października 2010

Motyw Arkadii w muzyce oraz w "Sklepach cynamonowych" Brunona Shulza

Arkadia - fantastyczna kraina spokoju i szczęśliwości; miejsce, w które - jak mniemam - niektórzy uczniowie przenoszą się, rozpuszczając się na szkolnej ławce ;)

W literaturze polskiej motyw Arkadii kojarzony głównie z Panem Tadeuszem Mickiewicza. Odrealnione, sielskie Soplicowo, którego mieszkańcy "kłócą się i kochają" (jak śpiewali Stanisław Soyka i Grzegorz Turnau) to obraz spokojnego i szczęśliwego "kraju lat dziecinnych". A on, jak wiadomo "zawsze zostanie/Święty i czysty jak pierwsze kochanie".

Z takim obrazem Arkadii kojarzy mi się zawsze fragment wiersza Przed zapaleniem choinki Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego: 

A podobno jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?)
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy,
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którymżeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: "Gdzieś pan był tyle lat?"
"Wędrowałem przez głupi świat."

Oraz, oczywiście, Sklepy cynamonowe Brunona Schulza, których fragment czytaliśmy na lekcji. Wyszukane obrazowanie, obfitość epitetów i porównań, metafory zbliżają tę prozę do poezji. 

Poniżej zaś arkadyjska melodia kompozytora z przełomu wieków XIX i XX:



Oraz melodia, która arkadyjska nie jest, co jednak nie odejmuje jej urody.

Pod tym linkiem zaś znajduje się prezentacja z lekcji o miejscach Jurka z Końca wakacji. Wcześniej miałam kłopoty z jej załadowaniem.

piątek, 22 października 2010

Centrum, miejsce bezpieczne, Arkadia, czyli...

analiza krajobrazu w Końcu wakacji. Dlaczego? Ponieważ powieści interpretuje się, dokładnie tak samo, jak czyni się to z wierszami. Miejsce życia bohatera i sposób postrzegania tego miejsca nie są przypadkowe. Jurek mieszka w Borzechowie, na Zagłębiu, niemal pod kopalnią. A jednak nie widzi dymu, zanieczyszczeń czy hałd. Z bezpiecznego gołębnika na strychu domu przenosi się do zielonego, pełnego porzeczek ogrodu, do dzikiego parku, nad lśniący staw, do ruin zamku czy porośniętych brzozami okolic Borzechowa.

Jurek jest bezpieczny w mieście, które zna. Porusza się w okolicy, która jest "jego" od dziecka. Można powiedzieć, że tam, gdzie jest Jurek, jest środek jego świata - wszystko koncentruje się wokół niego. Żyje w mieście, które wyglądem przypomina talerz, a on sobie w tym talerzu pływa ;). 

O krajobrazie otaczającym bohatera powiemy jeszcze we wtorek. Następnie zajmiemy się jego relacjami z ojcem oraz... Tak, tak... Relacjami z Elżbietą oraz kolegami i koleżankami.



Na następną lekcję należy sprawdzić, czym jest Arkadia.


Prezentacja z dzisiejszej lekcji będzie dostępna do pobrania w niedzielę.



niedziela, 17 października 2010

Słowo-twór-stwo

Słowotwórstwo wcale nie jest trudne! Należy jedynie uruchomić myślenie analityczne. Potrafić w całości, jaką jest słowo, wydzielić części, z których się składa. Dotychczas wydzielaliście ze słów głoski i litery, temat i końcówkę, a obecnie - temat słowotwórczy (inaczej: podstawę słowotwórczą) i formant. 

Pod tym linkiem znajdziecie prezentację, którą pokazywałam i omawiałam na lekcji powtórzeniowej. Pod tym zaś ćwiczenia ze słowotwórstwa.

I najważniejsze - materiał, pojęcia, umiejętności, które będą sprawdzane na czwartkowym sprawdzianie - tutaj.

Ponadto WAŻNA WIADOMOŚĆ dla osób, które oddawały Słowa na czasie cz. 3 do sprawdzenia. Nie zdążyłam niestety ich sprawdzić (za to sprawdzone są już Wasze testy humanistyczne Natura), a mogą być potrzebne do powtórzenia wiadomości przed sprawdzianem. Po ćwiczenia proszę się zgłaszać do Pani Wicedyrektor. Przekażę Jej, gdzie się znajdują. 

Życzę miłego poniedziałku. Przypominam, że we wtorek i środę mnie nie ma.

czwartek, 14 października 2010

Dzień Edukacji Narodowej

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę Wam, drodzy Uczniowie, abyście:
  • zawsze mieli głowy otwarte na nową wiedzę,
  • potrafili podchodzić do informacji krytycznie, nie popadając w krytykanctwo,
  • słuchali, gdy inni mówią i sami byli wysłuchiwani, 
  • byli ciekawi, ale nie ciekawscy,
  • podchodzili z entuzjazmem do lekcji - tylko zakładany entuzjazm uczniów jest w stanie naprawdę zmotywować nauczyciela do wymyślania arcyciekawych lekcji,
  • zaskakiwali pozytywnie swoich nauczycieli,
  • nie ustawali w drodze do doskonałości :).
Sobie zaś życzę:
  • wielu nowych i skutecznych pomysłów,
  • Waszej uwagi,
  • abyście jak najlepiej zdali czekający Was egzamin.
Przypominam o jutrzejszej pracy domowej - informacje dot. Biblii. W menu po prawej stronie pojawi się również informacja o pracy dodatkowej. Mam nadzieję, że mimo tego, iż jest nieobowiązkowa, wykonacie ją. Jestem bardzo ciekawa Waszego spojrzenia na mit o jabłku niezgody.

wtorek, 12 października 2010

Jak napisać artykuł? Jeszcze nie wiemy, ale się dowiemy...

Na dzisiejszej lekcji zapoznaliśmy się z trzema artykułami z różnych gazet. Były to:
  1. "Victor Gimnazjalista" - artykuł o zabieganych i przemęczonych gimnazjalistach. Zawierał opis problemu i sposoby jego rozwiązania;
  2. "Zwierciadło" - artykuł o prywatności (jest? nie ma jej?) na portalach społecznościowych. Zawierał opis problemu, przykłady sytuacji z życia, cytaty z książek, wypowiedzi ekspertów,
  3. "Film" - artykuł o życiu i twórczości Oscara Wilde'a. Zawierał streszczenie biografii i utworu Portret Doriana Gray'a. 
Bez trudu można było zauważyć, że największe zainteresowanie wzbudził artykuł nr 2*. Nie dziwi mnie to ani trochę. Problem naszego drugiego życia w świecie wirtualnym wymaga przedyskutowania i zastanowienia się nad sobą i swoimi poczynaniami. 

Artykuł nr 1 też nie był zły. Napisany być może zbyt luzackim (tudzież "pokemonowym") językiem - stylizowanym na młodzieżowy, bo przecież nie młodzieżowym (językiem młodzieżowym posługuje się bowiem młodzież; w innym ustach brzmi on śmiesznie, a nawet groteskowo...).

Gdy będziecie pisać swój artykuł (a będziecie) warto wzorować się na pozycjach 1 i 2. Za artykuł nr 3 dałabym 50-60% punktów. Jego główna wada - był nudny. Biografia Wilde'a to wspaniały temat na artykuł, można go było napisać o wiele ciekawiej. Moją ocenę obniża również brak podziału tekstu na części. brak śródtytułów Tekst ciągły w prasie zwyczajnie męczy czytelnika.

Jutro ciąg dalszy naszych zmagań z tą formą wypowiedzi :).

* Zainteresowanym podaję adres bibliograficzny: Renata Bożek. Uważaj na swój profil!. W: "Zwierciadło" 2010, nr 10.

P.S. Jakie jest Wasze zdanie o koncie bloga na pewnym popularnym portalu społecznościowym?

wtorek, 21 września 2010

Najbliższe prace domowe oraz katalog zadań dodatkowych

Przypominam, że spis najbliższych prac domowych (łącznie z zadanymi dziś ćwiczeniami o rozprawce) oraz odnośnik do katalogu zadań dodatkowych znajdują się w menu po prawej stronie. 

Od przyszłego wtorku zajmować będziemy się wyłącznie gramatyką - proszę nie zapomnieć Słów na czasie, cz. 3.

poniedziałek, 20 września 2010

"Ziarno prawdy" Andrzeja Sapkowskiego, czyli literatura w literaturze

Coś, co z pozoru wydaje się proste, jak budowa cepa ze znanego związku frazeologicznego, może okazać się tworem o skomplikowanej strukturze. (Proszę teraz z ręką na sercu wyznać - kto wie, jak zbudowany jest cep?) Tak jest z opowiadaniem Ziarno prawdy Andrzeja Sapkowskiego. Niby nieskomplikowane, a jednak...

Po pierwsze, opowiadanie to jest opowiedzianą na nową baśnią Piękna i Bestia. Oto wiedźmin Geralt całkiem przypadkiem trafia do zaklętego dworu, którego gospodarz również jest zaklęty - w bestię właśnie. Jako taki powinien odznaczać się raczej zezwierzęceniem charakteru i zachowaniami prymitywnymi, ale nie. Podobnie jak w baśni, tak i tu potworna powierzchowność kryje zwyczajnego człowieka, który w przeszłości popełnił fatalny błąd.

Nasze pierwsze lekcje z tym opowiadaniem poświęcone były właśnie porównaniu tekstu baśni (a raczej - jej streszczenia, umieszczonego w książce Cudowne i pożyteczne B. Bettelheima) z opowiadaniem. Poznaliście nowy termin - intertekstualność oraz różne jej rodzaje. 

Przyjrzeliśmy się również temu, jak zbudowane zostało Ziarno prawdy. Jakimi środkami stylistycznymi, formami wypowiedzi posłużył się autor, jak budował napięcie, w jaki sposób osiągnął efekty komiczne, jakim językiem mówią jego bohaterowie (przypominam, że koń nie mówi...). Czyli, fachowo - dokonaliśmy analizy tego opowiadania.

W dalszym ciągu polecam książkę Katarzyny Kaczor Geralt, czarownice i wampir. Recykling kulturowy Andrzeja Sapkowskiego. Mimo tego, iż jest to publikacja analizująca i interpretująca opowiadania i powieści, nie została napisana niezrozumiałym językiem naukowym. Myślę, że niektóre jej fragmenty mogłyby Was zainteresować. 

Na razie jednak zajmiemy się testami humanistycznymi, które właśnie kończę sprawdzać. Nie jest dobrze, Panowie. Nie jest dobrze...

czwartek, 9 września 2010

Uwaga - lektura!

Dla wszystkich, którzy jeszcze nie zdobyli Ziarna prawdy - klik! (Nowa, lepsza wersja - cały tom, bez dziwnych streszczeń i brakujących stron).

Przypominam, że za brak lektury wstawiane będą punkty ujemne :).

środa, 8 września 2010

Literatura i historia - niebezpieczne związki?

Nie zawsze tematy związane z wydarzeniami aktualnymi czy postaciami historycznymi pojawiają się w literaturze z powodu nacisku władz i polityki państwa. Pisarze czy poeci sami, bez żadnej "zachęty" również odwołują się do ważnych faktów, do rzeczywistości, która ich otacza. 

Marsz Śródmieścia, Pamiętnik z powstania warszawskiego Mirona Białoszewskiego oraz BalladaMarsz... zagrzewa do walki powstańców (dlatego może być uważany za przykład poezji tyrtejskiej), Pamiętnik... jest artystycznym zapisem wydarzeń 1944 roku, zaś Ballada poetycką refleksją dotyczącą przemijania i zapominania, wypowiedzią matki skierowaną do syna - Tadeusza Gajcego.  Czesława Miłosza są właśnie takimi zanurzonymi w historii utworami.

Dziś mówiliśmy o innym wierszu Czesława Miłosza - Campo di Fiori. Utwór jest prosty i trudny zarazem. Prosty - bo sam się tłumaczy, trudny, gdyż zmusza do pytań - to o czym właściwie jest? O pamięci? O sile poezji, która jest w stanie tworzyć legendy i po latach wzniecać bunt? Czy poeta jest kronikarzem zatem, czy bajarzem? 

Campo di Fiori pobudza do refleksji - nie tylko mnie. Dwa wersy utworu stały się przyczyną naukowych, całkowicie poważnych dociekań. Czy rzeczywiście "Śmiały się tłumy wesołe/W czas pięknej warszawskiej niedzieli"? Jak ludzie mogli bawić się, wiedząc, że za murami getta trwa powstanie i umierają ludzie? "Tłumy wesołe" stały się w oczach niektórych wszystkimi mieszkańcami Warszawy. A jeśli wszyscy się bawili, to znaczy, że wszyscy byli obojętni na to, co dzieje się tuż obok. Niezbyt to przychylny obraz Polaków, nieprawdaż?

Dlatego autorowi książki Karuzela na placu Krasińskich tak bardzo zależało na wyjaśnieniu kwestii karuzeli. Dlatego powstała książka pod tym tytułem. Czy Miłosz nie przekroczył ram literatury? Czy nie stworzył kolejnej, niebezpiecznej legendy literackiej (pamiętacie Redutę Ordona Mickiewicza?).  Polecam artykuł, którego fragmenty czytałam na lekcji. Nie jest długi, a warto go dokończyć: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6534257,Gdy_plonelo_getto_warszawiacy_sie_smiali_.html
Nasze następne lekcje poświęcone będą odpowiedzialności pisarza/poety za to, co napisał. Czy w ogóle taka odpowiedzialność istnieje?

Jutro - test gimnazjalny. Pojutrze - pierwsza lektura.


niedziela, 5 września 2010

Sztuka w służbie polityki

W szkole, prócz wybranych arcydzieł literatury narodowej i światowej, macie okazję zetknąć się również z tym, co trudno obecnie określić tym mianem. Z czymś, co nie jest ponadczasowe ani uniwersalne. Z dziełami, które próby czasu nie przetrwały i pokazuje się je jako swego rodzaju ciekawostkę. Dziwny okaz, będący produktem dziwnych czasów. 

Takimi okazami są niewątpliwie wiersze na cześć Stalina, zamieszczone w Waszym podręczniku. Są dobre pod względem formy - rytmu, podziału na strofy, oryginalnego obrazowania. Ich słabością jest jednak to, że zbyt ściśle związane są z ustrojem politycznym. Sławią jedną, konkretną postać. Jednakże nawet Wielcy Wodzowie umierają i niekoniecznie pamiętamy ich obraz wyidealizowany. Historia weryfikuje pieśni na cześć, pochlebne strofy pełne patosu. Obecnie Uśmiech Stalina Tadeusza Urgacza oraz Rzeka Adama Ważyka odbierane są jako zbyt patetyczne, śmieszne, a nawet (odpowiednio wygłoszone) - ironiczne.

Nowe pojęcie:
socrealizm (realizm socjalistyczny) - kierunek w sztuce; forma podporządkowania wszelkich dziedzin twórczości artystycznej potrzebom ideologicznym i propagandowym partii komunistycznej, stając się klasycznym przykładem sztuki totalitarnej. W Polsce obowiązywał w latach 1949 - 1955
Na podstawie Słownika terminów literackich, red. J. Sławiński, Wrocław2002.

Zwracam uwagę na wytłuszczone daty. Nie zawsze sztuka w służbie polityki będzie się wiązała z socrealizmem czy totalitaryzmem. Ale o tym na następnych lekcjach...

Jako przykład filmu powstałego w tych wesołych latach odbudowy Polski, obejrzeliśmy fragment Przygody na Mariensztacie. Polecam scenę, której nie widzieliście. Proszę wsłuchać się w tekst tej uroczej piosenki i dostrzec jej niewątpliwą oryginalność:


Zainteresowanym tematem polecam stronę http://www.pawech2.republika.pl/ros/awa/soc/s1.htm. Niestety, jest już niezbyt przyjazna dla czytelnika (oprawa graficzna, nawigacja).

czwartek, 2 września 2010

Kultura, arcydzieło, kicz, kamp

W trzeciej części Waszego podręcznika do języka polskiego zostały zamieszczone bardzo interesujące teksty dotyczące sztuki i jej wytworów - arcydzieł oraz kiczu. Prócz wyczerpujących definicji słownikowych mogliśmy przeczytać dwa wywiady, pierwszy z Jerzym Pilchem, drugi ze Stanisławem Lemem. W obu pisarze wypowiadali się na temat sztuki współczesnej, formułując odważne i świadome opinie na jej temat.

Odbiór sztuki współczesnej, zarówno malarstwa, rzeźby, jak i literatury, wymaga sporej kompetencji kulturowej. Wiedzy na temat arcydzieł ma Wam dostarczyć szkoła. Ma także nauczyć Was krytycznej oceny wytworów ludzkiej wyobraźni. Taka nauka trwa jednak całe życie... 

Przypominam dwa nowe terminy, które pojawiły się dziś na lekcji - camp oraz SLAM poetycki. Poeta slamowy, którego utwory czytałam (a fragmentu jednego z nich wysłuchaliśmy), to Maciej Kaczka. Zainteresowanym polecam stronę autora http://kaczka.art.pl/, na której znaleźć można takie jego utwory, jak Mały Emo (dla słuchaczy o mocnych nerwach).

Przy tej okazji przypomniał mi się jeden wybitny przykład - sama nie wiem - kiczu czy kampu. Oceńcie sami, zachęcam do komentowania (czyli formułowania swoich opinii).




wtorek, 31 sierpnia 2010

Lista lektur na nasz ostatni wspólny rok szkolny

Witając się z Wami po wakacyjnej przerwie, zwracam szczególną uwagę na tytuł dzisiejszego posta. Niech nutka nostalgii przyćmi niechęć do niektórych pozycji zamieszczonych na poniższej liście.

  1. Andrzej Sapkowski, Ziarno prawdy
  2. Janusz Domagalik, Koniec wakacji
  3. Sofokles, Antygona
  4. Aleksander Fredro, Zemsta
  5. Antoine de Saint-Exupery, Mały Książę
  6. Clive Staples Lewis, Lew, czarownica i stara szafa
Prac domowych chwilowo brak, przypominam jednak o zapowiedzianym dziś teście gimnazjalnym (będziemy pisać w środę, 8 września - chyba że nasz plan drastycznie się zmieni).
 

czwartek, 15 lipca 2010

Obrazy pozostawiane w głowach - Grundwald 600 lat później

Adres grafiki: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Grunwald_15.07.2006_06.jpg. Licencja: Own work, copyleft: Multi-license with GFDL and Creative Commons CC-BY-SA-2.5 and older versions (2.0 and 1.0)
Witam wszystkich zaglądających uczniów - mam nadzieję, że nie jest Was wielu i spędzacie czas raczej na plażach, w górach lub w lasach nie zaś przed ekranem komputera. Żałuję bardzo, iż nie zdążyłam umieść na blogu posta z życzeniami udanych (i bezpiecznych) wakacji. Mam nadzieję, że mimo tego Wasze wakacje są i będą udane.

Dzisiejsza rocznica domagała się wzmianki również tutaj. Zapewne skuteczniej przypominają Wam o niej radio i telewizja. Wszak to 600 rocznica jednej z naj... bitew w historii Polski. Nie jestem historykiem (choć historią się interesuję, jak wiecie), dlatego też pozostawiam nieuzupełnione naj... Czy największa? Czy najbardziej znacząca? Najważniejsza? Nie mnie o tym sądzić. 

Jest to jednak bez wątpienia bitwa najsilniej tkwiąca w świadomości zbiorowej Polaków. Tak mi się przynajmniej wydaje... Można nie pamiętać dokładnie roku czy daty co do dnia, ale każdy wie, że bitwa pod Grunwaldem to Polacy, Krzyżacy i dwa nagie miecze. A skąd wszyscy to wiedzą? Z lekcji historii? Wiemy przecież, że nie...

Obraz bitwy pod Grunwaldem został umieszczony w naszych głowach przez Henryka Sienkiewicza*. Tkwi tam od ponad stu lat i ma się zupełnie dobrze, wspomagany obrazem Jana Matejki oraz filmem w reżyserii Aleksandra Forda. Literatura pełni różne funkcje - poznawczą, dydaktyczną, estetyczną, eskapistyczą, a także - według mnie - mitotwórczą :). Przyczynia się do utrwalania wyobrażeń o jakimś wydarzeniu, które rzeczywiście miało miejsce. Granica między fikcją literacką a rzeczywistością zaciera się.  

Chciałabym kiedyś zobaczyć inscenizację bitwy. Jeśli ktoś z Was był tam kiedykolwiek lub będzie w tym roku, chętnie poczytam o jego wrażeniach spod Grunwaldu. 

[Aktualizacja 10.03.2016]

Wszystkim zainteresowanym faktami i mitami o bitwie pod Grunwaldem polecam ten krótki, lecz pełen treści filmik.


* Henryk Sienkiewicz opisu bitwy pod Grunwaldem nie wyssał z palca, pamiętajmy o tym. Posiłkował się źródłami historycznymi, w dużej mierze Rocznikami Jana Długosza. Fragment dostępny tu http://staropolska.pl/sredniowiecze/dziejopisarstwo/Dlugosz.html.

czwartek, 24 czerwca 2010

Twórczość poetycka...

... to nie tylko "nudy i syf"* czy też "coś wzniosłego". Poezja to zabawa słowem, przedmiotem, rymem, rytmem, znaczeniem. Nawet przypadkowo skonstruowana metafora może okazać się tą trafnie opisującą świat. Tą, nad którą warto się dłużej zastanowić.

Poniżej kilka poetyckich, kolektywnych tworów z naszych warsztatów.

* Moim zdaniem poezja to nie syf. Owszem, poszczególne egzemplarze mogą być nudne, jednakże "syf" to zbyt mocne i ogólne stwierdzenie.

I
ten 
samolot spada
odlotowy
jak korkociąg

II
ten
oglądał mecz
spazmatyczne
ten stół
matematyczny
różowy miś
idiotyczny
jego dłoń

III
piłkarski
czyta książkę
zakręcony
jak słońce
zakatarzony

IV
kopiąc kolegę
zawieszony
jak wołek

V
otaczają mnie niebieskie ściany
a w rogu stoi szkielet kościany
Liście lekko falują na wietrze
chodź tu Pietrze
na wietrznym wietrze
leży żaba niczym przejechana
i zastanawia się, gdzie podziała się jej piżama
która leżała w śmietniku od rana

VI
kochany 
jedzie samochód
zaciemniony
jak dres
ograniczony

VII
ta 
metalowa rura
łatwowierna 
jak samolot

Odnoszę nieodparte wrażenie, że było tych "wierszy" więcej... Na pewno nie zginęły, po prostu zawieruszyły się gdzieś w papierach, których nie brak żadnemu nauczycielowi. 

Na zakończenie oddaję głos poecie oraz muzykowi. 

  • Miron Białoszewski

Namuzowywanie

Muzo
Natchniuzo

      tak
  ci
końcówkowuję
z niepisaniowości

natreść
     mi
  ości
      i
   uzo

  •  Czesław Śpiewa

wtorek, 15 czerwca 2010

Opowieści insiprowane obrazami

Wasze prace inspirowane obrazami bardzo mi się podobały. Każda z prac była inna i czytałam je z przyjemnością (błędy językowe już takiej przyjemności mi nie sprawiały).

Niektóre z obrazów, na podstawie których tworzyliście swoje historie, miałam okazję widzieć po raz pierwszy w życiu. Najbardziej przypadł mi do gustu ten wybrany przez Agnieszkę:


Obraz, wraz z jego historią oraz krótką analizą i porównaniem do znanego Wam Portretu małżonków Arnolfinich znajdziecie tu: http://ritabaum.pl/go.php?id=57&what=teksty (polecam!).

Poniżej zamieszczam również fragment opowiadania Kuby R. (wiemy, o kogo chodzi?) pt. Pętla.


Nexus
Niektórzy twierdzą, że to się nigdy nie wydarzyło, ale ja wiem co widziałem i gdzie byłem. Opowiem wam moją historię.

Drugi lutego. Chłodna noc. Nie sposób było zobaczyć cokolwiek w promieniu większym, niż 100 metrów. Byłem na działce z domkiem, położonej na zboczu góry, z dala od cywilizacji. Specjalnie wybrałem to miejsce, żeby nie było świadków. Przygotowywałem się do tego dnia miesiącami. Wiedziałem, że mam tylko jedno podejście. 22:20:35. Zostały mi tylko dwie minuty. Ostatnie przemyślenia. 22:21:00. Zostało ni mniej, ni więcej, tylko 60 sekund. A Jeśli się nie uda? Mój zegarek właśnie pokazał 22:21:45. Serce skoczyło mi do gardła. 22:21:55. Jeszcze 5, 4, 3, 2, 1.
Ku mojemu zdumieniu nic się nie stało. Spojrzałem zdziwiony na zegarek. 22:22:07. Nie udało się. Zatrząsłem ręką z niedowierzaniem. 22:22:15. Nie chce być inaczej. Zrezygnowany, już chciałem wracać do domku. Wybiła 22:22:22 i ktoś poklepał mnie po ramieniu.
To był on. Nareszcie. Już myślałem, że nie przyjdzie. W sumie mógłbym go nazwać „Ja”, ale o tym za chwilę. Pokazał mi palcem stronę, w którą miałem się udać. Wciąż nie dotarło do mnie, że się udało. Poszedłem w kierunku linii drzew. Tam czekał na mnie mój pojazd.
Prawdopodobnie teraz nadszedł właściwy czas by wyjaśnić, o co chodzi. Pewnego dnia wpadłem na genialny pomysł. W zasadzie to pomysł wpadł na mnie. 27 czerwca 2000 roku potrącił mnie samochód. Świadkowie mówią, że samochód jadący ponad 150 km/h w momencie uderzenia we mnie nawet nie zwolnił, co w sumie było logiczne ponieważ kierowca w środku był skupiony pisaniem SMS'a do żony. Moje, na szczęście, nieprzytomne już ciało, przeleciało 20 metrów i wylądowało na drzewie. Przez prawie rok byłem w śpiączce. Cudem jest, że przeżyłem, ale to jest nieważne. Ważne jest to, co widziałem. Będąc pół-martwy miałem wizję. 22 Lutego 2002 roku dokładnie o godzinie 22:22:22 czekałem w miejscu spotkania, na wcześniej wspomnianej działce. Miałem tam czekać na siebie. Tak, tak, na siebie. Siebie z przyszłości. Dlatego ta data jest taka ważna. Za dwadzieścia lat muszę zdobyć machinę czasu aby wrócić do tego momentu i przekazać ją samemu sobie z tego dnia.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

"Reduta Ordona" na bis

Adam Mickiewicz, pisząc Redutę Ordona, pewien był, że utrwala historię bohaterskiej śmierci Juliana Ordona. Jak się później okazało, stworzył heroiczną legendę literacką. Z inspiracji życiem powstała poezja, a ta nie musi opisywać życia takiego, jakim ono jest.

Interpretacja utworu też jest indywidualną sprawą interpretatora. W filmie Syzyfowe prace wiersz wykonany został tak:


Współcześnie natomiast, można Redutę... nawet zaśpiewać. Być może poniższa wersja ułatwi niektórym pamięciowe opanowanie utworu :).

wtorek, 8 czerwca 2010

Niezły motyw z tą miłością

Zacznijmy może od słownika. Jeśli nie wiadomo, od czego zacząć, dobrze jest przytoczyć przynajmniej jedną mądrą definicję (wierzcie mi, jest to rada godna zapamiętania, przekonacie się o tym, pisząc pracę magisterską). 
motyw - elementarna - dająca się analitycznie wyodrębnić - jednostka konstrukcyjna świata przedstawionego w utworze, jego składnik pierwiastkowy: zdarzenie, przedmiot, sytuacja, przeżycie itp. 
Fragment definicji ze Słownika terminów literackich (red. J. Sławinski)

Miłość natomiast, jaka jest - każdy widzi. Choć tak powszechna, tyle się o niej mówi, pisze, śpiewa, kręci filmów, to jednak trudno ująć ją w twarde ramy definicji. Ma wiele, naprawdę wiele odcieni. 

W Syzyfowych pracach Stefana Żeromskiego mamy do czynienia z pierwszą miłością, uczuciem nieśmiałym, platonicznym, ale jakże intensywnym. Marcin Borowicz nigdy nie rozmawiał z Anną Stogowską (Birutą), a jednak narrator dał nam dość wyraźnie do zrozumienia, że wyznali sobie miłość. A nie zamienili przecież ze sobą - podkreślam - ani słowa! Tylko na siebie spoglądali; on od początku śmiało, ona musiała przekonywać się do niego nieco dłużej.   

Inaczej - choć podobnie - rzecz się ma z filmem Petera Webbera Dziewczyna z perłąMiędzy głównymi bohaterami (Griet i Vermeerem) od początku istnieje dziwne napięcie. Spojrzenie, krótka wymiana zdań, wspólna praca, przebywanie blisko siebie, patrzenie na chmury i obrazy - wszystkie te drobiazgi budują między nimi dziwną relację. Niewątpliwie jest między nimi coś - ciekawość, fascynacja, chemia, miłość? Momentem kulminacyjnym ich związku/relacji jest malowanie portretu. Griet odsłoniła się przed Vermeerem jak przed żadnym innym mężczyzną - pamiętacie scenę z jej rozpuszczonymi włosami? A oni tylko na siebie patrzyli...

Potem jest przekłucie ucha, bardzo znacząca scena. A jeszcze przed tym, kiedy Griet ogląda nieukończony obraz, mówi: "Zajrzałeś do mojego wnętrza". Vermeer powiedział jej coś za pomocą obrazu. Ale co? Nie będę wdawać się tu w zawiłe interpretacje. Film jest z pozoru bardzo prosty, zarówno pod względem fabuły, jak i użytych środków, a jednak... Wyczulone oko dostrzeże tam wiele bardzo znaczących szczegółów. 

Idąc za ciosem, przyniosłam na lekcję wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Biała magia. To jedno z najpiękniejszych przedstawień kobiety w poezji, jakie znam i pamiętam. Barbara o szklanym, srebrnym, kruchym, ale giętkim ciele - zostanie taka na zawsze, unieśmiertelniona przez swojego męża. Nawet w najokropniejszych czasach (erotyk ten powstał przecież w czasie wojny, w okupowanej Warszawie) ludzie potrafią kochać. 

Wspólny grób Barbary i Krzysztofa Baczyńskich. W chwili śmierci on miał 23 lata, ona 22. 
Zdjęcie jest mojego autorstwa.  



Na koniec zaś pytanie - jak Wam się widzi nowa oprawa graficzna? Mroczny nagłówek jest autorstwa K...uby.

wtorek, 1 czerwca 2010

W gąszczu inspiracji - "Dziewczyna z perłą"

W związku z zakończeniem omawiania lektury Syzyfowe prace (która, jak mniemam, ma szanse zająć dość wysoką pozycję w rankingu najnudniejszych kiedykolwiek przeczytanych przez Was książek), mogliśmy przejść do rozważań związanych z tytułem i treścią ostatniego rozdziału Waszego podręcznika - Twórca i jego dzieło

Zarówno "twórca", jak i "dzieło" to terminy bardzo pojemne. Jest dzieło literackie, filmowe, malarskie. Jest poeta, rzemieślnik, artysta. Film w reżyserii Petera Webbera Dziewczyna z perłą stanowi doskonały wstęp do rozważań o dziele i twórcy właśnie. 

Co było pierwsze? Powiedzieliśmy, że obraz Dziewczyna z perłą (znany też jako Dziewczyna z perłowym kolczykiem), namalowany przez Jana Vermeera w drugiej połowie XVII wieku. Był malarz (twórca), jest obraz (dzieło) - to jedyne pewne fakty. Kto pozował, kiedy dokładnie powstał portret młodej kobiety w błękitnym turbanie - nie wiadomo. 

Znane (choć nieznane też) obrazy mogą inspirować twórców posługujących się innymi znakami, innym kodem. W tym wypadku portret zainspirował amerykańską pisarkę Tracy Chevalier, która ze swej wyobraźni wysnuła historię młodej służącej w domu Vermeerów. 

Z kolei książka Chevalier zainspirowała twórców filmu Dziewczyna z perłą. Pamiętajcie jednak, że film jest nie tylko adaptacją książki, ale również przeniesieniem na ekran, ożywieniem obrazów Vermeera. Ujęcia są bardzo malarskie, statyczne, pełne świateł i cieni, spokojne - takie jak malowane przez mistrza z Delft sceny rodzajowe. 

Jeden tytuł (Dziewczyna z perłą) trzy różne dzieła. A u podstaw tego wszystkiego czysto ludzka potrzeba tworzenia. 

Prezentację z lekcji podsumowującej film można ściągnąć stąd. W prezentacji znajduje się również temat pracy domowej wraz ze wskazówkami jej wykonania.

Następny wpis dotyczyć będzie motywu miłości :).

niedziela, 30 maja 2010

Syzfowe prace - pytania i zagadnienia

Ponieważ nie mamy już czasu na sprawdzian, we wtorek (1 czerwca, z okazji Dnia Dziecka :)) będziecie odpowiadać na pytania dotyczące lektury Syzyfowe prace Stefana Żeromskiego.

Niestety, nie miałam wcześniej czasu, aby zamieścić dla Was pytania. Oto i one:

  1. Metody rusyfikacji przedstawione w powieści Stefana Żeromskiego.
  2. Dwojakie znacznie tytułu powieści (syzyfowe prace rusyfikatorów/syzyfowe prace uczniów).
  3. Życiorys Marcina Borowicza.
  4. Życiorys Andrzeja Radka.
  5. Wątki autobiograficzne w powieści Żeromskiego.
  6. Motyw miłości w Syzyfowych pracach.
  7. Sposób potraktowania tradycji romantycznej w Syzyfowych pracach (wyjaśnić na konkretnym przykładzie).
  8. Postawy uczniów wobec rusyfikacji (panslawizm a spotkania u Gontali).

Co do pytania nr 7 - proszę o przeczytanie swoich notatek z lekcji poświęconych lekcjom polskiego u Sztettera i prof. Bladaczki. Polecam również lekturę tego wpisu. Tam znajduje się odpowiedź na pytanie 7. 

czwartek, 20 maja 2010

Kilka słów o... reportażu

Przed Wami niełatwe (ale też nie przesadzajmy - nie aż tak trudne) zadanie napisania reportażu związanego z wydarzeniami, które miały miejsce na lekcji języka polskiego u prof. Sztettera. Lekcja należy oczywiście do porządku fikcji literackiej, ale na potrzeby Waszej pracy musi zostać potraktowana tak, jakby wydarzyła się naprawdę i do tego całkiem niedawno.

Możecie napisać swój reportaż z perspektywy uczestnika opisywanych zdarzeń (np. jednego z uczniów), osoby, której wydarzenia dotyczą (któryś z nauczycieli - polskich lub rosyjskich) lub z punktu widzenia osoby, która bada sprawę, ponieważ nic o niej nie wie. Szuka Prawdy wydarzeń. Zresztą do tego powinien dążyć każdy reporter - do Prawdy. 

Pisząc, nie przesadzajcie z emocjami. Nie oznacza to, że Wasza praca ma być pozbawiona jakichkolwiek ocen, ale niech wyrażone one zostaną w sposób bardziej subtelny niż szastanie wielkimi słowami typu "to było przerażające!", "okrutni i bezduszni rusyfikatorzy", "gnębiona, prześladowana i katowana młodzież.". Ważcie słowa. Pamiętajcie też, że już sam dobór materiału jest oceną wydarzeń.

Cechy reportażu 
  • reportaż = relacja z wydarzeń autentycznych wzbogacona elementami: opisu, opowiadania, wywiadu, sprawozdania oraz np. druków urzędowych (zaproszenia, fragmenty recenzji, akty urodzenia itp.); reportaż to literatura faktu, gatunek publicystyczny, a właściwie – z pogranicza dziennikarstwa i prozy; 
  • zaangażowanie autora – od małego (autor nie ujawnia swojego zdania, jedynie selekcjonuje materiał) do dużego (autor ocenia)
  • narracja – pierwszo- lub trzecioosobowa;
  • wprowadzenie bohatera (bohaterów).

Pamiętajcie, aby Wasz reportaż był zbudowany tak jak ten, który omawialiśmy na lekcji. Wyraźny, chwytliwy tytuł, wyodrębniony lead, śródtytuły. Nie zapomnijcie się również podpisać. Mile widziane zdjęcia (możecie przecież wykorzystać fotosy z filmu) i inne "dopiski" (np. fragmenty Reduty Ordona czy informacje o Mickiewiczu i co jeszcze przyjdzie Wam do głowy).

Polecam ciekawą stronę z reportażami (także uczniowskimi): http://www.warsztat.trop-reportera.pl/ oraz reportaże z "Dużego Formatu". 

Jeśli nie możecie doczytać swoich notatek pomocną może okazać się ta strona: http://eduseek.interklasa.pl/artykuly/artykul/ida/2720/idc/14
Na wszelkie pytania chętnie odpowiem, pod warunkiem, że nie będą zadawane w poniedziałek w godzinach wieczornych i nocnych :).

niedziela, 16 maja 2010

Dwie lekcje polskiego - Żeromski i Gombrowicz

Na kilku ostatnich lekcjach mieliśmy okazję przyjrzeć się dokładniej lekcji (nieuniknione powtórzenie) polskiego z Syzyfowych prac Stefana Żeromskiego, na której Bernard Zygier recytuje Redutę Ordona. Jak to powiedział jeden z Was "Recytował ten wiersz i w nich się ten patriotyzm budził" :))) (och, jak dobrze, że w Internecie można używać emotikon!). 

W czasach, kiedy toczy się akcja Syzyfowych prac, uczniowie polscy nie mieli możliwości legalnego czytania utworów Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego. Na lekcjach prof. Sztettera uczniowie czytali kiepskie utwory drugorzędnych poetów, tłumaczyli je na rosyjski i - jak pisze Żeromski - dokonywali ich rozbioru gramatycznego. 

Język polski prowadzony po rosyjsku, czyli narodowy język, który nie służy wyłącznie do porozumiewania się, jest nośnikiem kultury - prowadzony tak, jak język obcy. Rusyfikacja - dążenie do wynarodowienia podbitych przez Rosjan państw. Proces, którego zwieńczeniem miało być uznanie za swoje: języka, kultury, historii rosyjskiej. Natomiast swoje, odziedziczone po przodkach, miało stać się obcym

Zatem: nie mówimy po polsku, nie czytamy po polsku, nie myślimy po polsku, a z historii Polski znamy tylko wybrane fakty, stawiające przodków w niekorzystnym świetle. Kiedy zatem na lekcji polskiego w gimnazjum w Klerykowie pojawia się wiersz zakazanego Mickiewicza, w dodatku wiersz silnie związany z historią narodu (i to stosunkowo niedawną...), nic dziwnego, że w uczniach "budzi się ten patriotyzm". Tradycja romantyczna w powieści Żeromskiego traktowana jest z patosem, bardzo poważnie. Czytać poezje romantyków to deklarować swoją przynależność narodową.

Zupełnie inny stosunek do tradycji romantycznej reprezentuje Gombrowicz. W latach międzywojennych, kiedy wydana została Ferdydurke (której fragment czytaliśmy na lekcji), nikt już nie zabraniał czytać poezji Słowackiego czy Mickiewicza. Wreszcie można było się nią legalnie i do woli zaczytywać. Na lekcji prof. Bladaczki nie poddawano jednak poezji analizie ani tym bardziej interpretacji. Ta lekcja to karykatura, parodia, groteskowe wyolbrzymienie podejścia ciała pedagogicznego do spuścizny romantycznej. Tak na marginesie - uderzające było to, iż stwierdziliście, że to nie karykatura, a szkolna codzienność... Ciarki przeszły mi po plecach... 

Według prof. Bladaczki "Słowacki wielkim poetą był". I już. Bez dyskusji. Nie pyta się uczniów, czy poezja wzbudza w nich uczucia, ale oczekuje odpowiedzi na pytanie dlaczego wzbudza uczucia. Straszne... Czy może wzbudzać uczucia coś, czego się nie rozumie? Lub poznaje pod przymusem?

Wiem, że powieść Żeromskiego wzbudza w Was uczucie niechęci :). Dopóki jednak wykazujecie się wiedzą na temat lektury oraz odpowiednimi umiejętnościami, zupełnie mi to nie przeszkadza. Może kiedyś wrócicie do czegoś, co poznaliście w szkole. A może nie. Ważne jednak jest to, byście myśleli samodzielnie. Tak, to czasem ryzykowne, ale na dłuższą metę się opłaca. 

Na zakończenie jeszcze jedno podejście do tradycji romantycznej.

środa, 12 maja 2010

Wyznaczanie czasu akcji w powieści

Nieczęsto pisarz postępuje tak, jak Małgorzata Musierowicz, która skrupulatnie datuje każdy z rozdziałów książek w cyklu Jeżycjada. Jeśli autor nie zostawia czytelnikowi wyraźnej informacji co do czasu akcji w powieści, to informację tę "przemyca" między akapitami. Zostawia nam dość wyraźne znaki, którymi winniśmy się kierować, chcąc umieścić dzieje bohaterów na osi czasu.

Dlaczego wyznaczanie czasu akcji jest ważne? Ponieważ - w przypadku powieści współczesnych lub też historycznych - postępowanie, życie, losy bohaterów zależą od kontekstu, nazwijmy go kontekstem historycznym.

Nie inaczej jest w Syzyfowych pracach. Marcin Borowicz i jego koledzy zostali wyjątkowo silnie osadzeni w kontekście historycznym, podobnie jak bohaterowie Kamieni na szaniec, Niemców czy Opium w rosole. Czasy, w jakich żyją, silnie determinują ich działania.

Chcąc wyznaczyć czas akcji powieściowej należy dysponować wiedzą historyczną lub umiejętnością dojścia do takiej wiedzy :). Realia Syzyfowych prac (zabory, wzmożona rusyfikacja) pozwalają nam umieścić akcję po 1864 roku, czyli po powstaniu styczniowym, o którym się kilka razy wspomina. Zwłaszcza jeden fragment, ten z kartkówki, pozwala w miarę precyzyjnie określić czas akcji:

W zachwycie jego tkwiło coś bolesnego, jakieś przypomnienie mętne i zamglone a przecie żywe niby ciągle w uchu dzwoniący płacz nie wiedzieć czyj, nie wiedzieć kiedy słyszany,a może nie słyszany nigdy, tylko razem z istnością poczęty w łonie matki, gdy brzemienna chodziła około uwolnienia męża z fortecy i w milczeniu płakała nad męką, nad klęskami, nad niedolą i boleścią ginącego powstania.
Skoro matka Marcina była w ciąży prawdopodobnie w 1863 lub 1864 roku, to Marcin urodził się w 1864 lub 1865. Kiedy zatem zostaje przywieziony do szkoły w Owczarach (mając osiem lat) jest roku 1872 lub 1873. Maturę mógł zdać w wieku 18 lat, więc powieść kończyłaby się w 1882 lub 1883.

Prawda, że wyznaczanie czasu akcji w powieści nie jest trudne? :)

Życzę miłego popołudnia. Notka o dwóch lekcjach polskiego (Żeromski, Gombowicz) ukaże się, gdy już skończymy ten temat.

środa, 5 maja 2010

"Syzyfowe prace" dla średnio zaawansowanych

Dlaczego "dla średnio zaawansowanych"? Ponieważ lekturę powieści Stefana Żeromskiego macie już (mam nadzieję) za sobą, coś z niej pamiętacie i nie podobała się Wam. Zdaję sobie sprawę, że Syzyfowe prace mają szansę zostać najnudniejszą książką roku szkolnego 2009/2010, ale - jak wiecie, bowiem jesteście doświadczonymi uczniami - szkoła to nie tylko przyjemności.

Syzyfowe prace wybrałam do realizacji w tym roku, ponieważ łączą się w pewien sposób z już poznanymi przez nas tekstami (Kamienie na szaniec, Opium w rosole). Oczywiście nie bezpośrednio. Jednak ufam, że widzicie pewne podobieństwo losów bohaterów, którzy musieli, czy też chcieli, przeciwstawić się narzuconemu przez władze porządkowi. Którzy dojrzewając, szukali własnej tożsamości, wartości wartych ocalenia. 

Rozumiem, że sama forma powieści Żeromskiego może Wam przeszkadzać w śledzeniu fabuły. Drobiazgowe opisy, nieznane terminy, brak wyrazistych punktów kulminacyjnych... Lekcji jednak poświęconych losom Borowicza będzie sporo. 

Ekranizacja, którą oglądaliśmy (niestety, nie wszyscy) jest w miarę wierna książce, należy do tych "z ducha" oryginału. Choć gorąco ją polecam*, mam nadzieję, że nie pomieszają się Wam dwa porządki - powieściowy i filmowy. Poniżej zamieszczam fragment ze szkoły w Owczarach, którego w wersji pełnometrażowej brak.

* W zasadzie polecam serial, nie pociętą i niekompletną wersję kinową. Serial składa się z sześciu odcinków, których tytuły odnoszą się do lat życia Marcina Borowicza. Twórcy adaptacji starali się obliczyć czas akcji dokładniej niż twórcy ściąg, umieszczający akcję w latach 70. XIX wieku. Uważny czytelnik wydobędzie z tekstu informacje bardziej wiarygodne.


Przypominam, że jutro kartkówka z treści.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Kilka słów o "Alicji..."

Jak trafnie podsumował Szymon, Alicja w Krainie Czarów Tima Burtona to (nie pamiętam, czy tak dokładnie powiedział, niestety, ale moje odczucia są podobne) udziwnione Opowieści z Narnii. Filmowi nie można oczywiście odmówić wielu zalet - pięknej, bardzo malarskiej scenografii, fantazyjnych kostiumów, doskonałej obsady aktorskiej i niezłej gry, muzyki, montażu, efektów specjalnych. Wszystko to jednak nanizane zostało na sznurek okaleczonej fabuły. Fabuły przyciętej na miarę współczesnego odbiorcy. A kim jest modelowy, ten właściwy odbiorca Alicji...? W zasadzie ciężko stwierdzić. Dziecko? Dorosły? 

Z Lewisa Carrolla w filmie ostali się bohaterowie oraz niektóre zabiegi językowe. Nie ostało się natomiast to, co czyni jego opowieść wyjątkową i różną od baśni fantastycznych, których ekranizacje przychodzi nam często w ostatnich czasach oglądać. Obie książki Carrolla są zapisami snu małej dziewczynki. Snu nieprzewidywalnego, nonsensownego, niepozwalającego wbić tych opowieści w ciasny gorset konkretnego gatunku. 

Tymczasem Alicja Burtona, choć w początkowych scenach widzimy ją manifestującą niechęć do gorsetu (arcyniewygodnej części garderoby) oraz pończoch, upchnięta została w strukturę baśni. W pewnym momencie, już w Krainie Czarów, do bohaterki dochodzi prawda, iż to nie sen, to dzieje się naprawdę. Okazuje się, że Kraina owa istnieje tak samo, jak Narnia za szafą. Dziewczyna nie przenosi się tam podczas snu, choć - podobnie jak zwykle sen - pobyt w dziwnym świecie ma dla niej wymiar terapeutyczny. 

Otóż, aby pokonać smoka w normalnym życiu, należy najpierw zmierzyć się z Dżabersmokiem w Wonderlandzie (skoro już spolszczamy...). Pobyt Alicji w Krainie zbudowany jest jak baśń magiczna. Specjaliści od schematów fabularnych przyznają mi rację.

Żałuję, że Tim Burton zrobił Alicję teraz. Zapewne do tego dzieła już nie wróci, nie poprawi, nie oddziecinni (czy raczej "oddisneji"? A w każdym razie - nie odratuje). A miałam nadzieję, że uda mi się w końcu zobaczyć ekranizację na poziomie.

środa, 14 kwietnia 2010

Tekst dla suflera

Na moim chomiku w końcu do ściągnięcia tekst inscenizacji Niemców dla suflera. Raz jeszcze wklejam linka http://chomikuj.pl/karo162. Pliki (dwa pierwsze) znajdują się w folderze "II gimnazjum". Przepraszam za karygodne opóźnienie w zamieszczeniu tychże.

Jak słusznie zauważyliście, dawno tu nic nie pisałam. Już wkrótce, bo jutro, to się zmieni. Może wyjdziemy w końcu ze sportowo-świątecznego impasu i będzie o czym opowiadać. 

niedziela, 28 marca 2010

W krzywym zwierciadle satyry

O ile obecnie satyra kojarzy się Wam wyłącznie z kabaretem (w sumie - dobrze), o tyle, kiedy w XVIII wieku w tym gatunku tworzył Ignacy Krasicki, przypuszczam, że wcale nie było mu do śmiechu. Zwłaszcza, iż świat był zepsuty... Satyra krytykowała, wyśmiewała, wyolbrzymiała (zupełnie jak krzywe zwierciadło) wady polityki, społeczeństwa, określonych grup społecznych i osób. W przeciwieństwie do bajki pozbawiona była morału, jednak i ją zalicza się (podaję tu oczywiście w uproszczeniu) do literatury dydaktycznej.

Poznaliśmy dwie satyry Krasickiego: Świat zepsuty oraz Żonę modną

Proszę pamiętać, że w Żonie modnej krytykuje się nie tylko małżeństwa zawierane dla zysku, ale także podatność wyższych sfer społecznych na nowinki zagraniczne, a szczególnie francuskie; modę na kuchnię, ubiory, wyposażenie domu, ogrodu, nawet życie towarzyskie. 

Poniżej wariacja na temat epoki, czyli teledysk ze scen filmu Maria Antonina Sofii Coppoli. 


W klasie pierwszej pisaliście wypracowanie Czy chciałbyś, aby wróciła moda średniowieczna? Wszyscy odpowiedzieliście, że nie. Myślę, że jeśli chodzi o modę francuską końca XVIII wieku (oczywiście tę wyższych sfer; niższe zawsze miały wygodniejsze stroje), to powiecie jej jeszcze głośniejsze "nie". A może się mylę?

Życzę miłego wieczoru.



wtorek, 16 marca 2010

Ignacy Krasicki - to jeszcze nie koniec, to dopiero początek

Po dzisiejszym sprawdzianie (na którego wyniki litościwie opuszczę zasłonę milczenia) chciałam pokazać Wam fragment filmu animowanego Krasicki Reaktywacja. Niestety, nie udało się - z braku fonii :/. Jak się okazało parę minut temu, nie była to wina komputera, lecz samego pliku raczej. U mnie też głosu nie ma... Ani w Operze, ani w Mozilli. Dziwne.

Znalazłam jednak inne "ekranizacje" bajek Ignacego Krasickiego, poety oświeceniowego. Oto przykład jednej z nich.



Wszystkim zaś przemęczonym pogodą, sprawdzianami, nauką, zawodami pływackimi oraz zupełnie poważnymi problemami ciała i ducha dedykuję bajkę Syn i ojciec:

Każdy wiek ma goryczy, ma swoje przywary;
Syn się męczył nad książką, stękał ojciec stary.
Ten nie miał odpoczynku, a tamten swobody:
Płakał ojciec, że stary; płakał syn, że młody.

XVIII wiek! A jakże aktualne! I za to między innymi kocham literaturę. Daje niezbity dowód na to, że ludzkie radości i smutki zawsze były takie same :).

Życzę miłego wieczoru.

poniedziałek, 15 marca 2010

Przypominajka

Przypominam o jutrzejszym krótkim sprawdzianie - każde z Was otrzyma trzy zdania wielokrotnie złożone do samodzielnego rozbioru. 

Z Krasickim, o którym mówiliśmy w piątek (bajka Człowiek i zdrowie) prędko się nie rozstaniemy. Zostanie z nami jeszcze przynajmniej dwie lekcje :). 

Życzę miłego wieczoru. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...