poniedziałek, 26 marca 2012

[I G] Prace domowe i prace dodatkowe

Dla tych z I G, którzy byli na języku polskim i dla tych, których nie było (a, niestety, kilka osób poszło sobie na warsztaty językowe...) podaję tematy prac domowych - obowiązkowych oraz dodatkowych.

Prace obowiązkowe:
1. Napisz opowiadanie fantasy, osadzone w świecie Wiedźmina (trzymamy się jednakowoż książki Krew elfów). 10 p. Na 12 IV (czwartek)
2. Przygotuj inscenizację dowolnie wybranego fragmentu Krwi elfów. Zadbaj o kostiumy, rekwizyty, scenografię*, naucz się tekstu na pamięć! Pracę można wykonać samodzielnie lub w grupie. 10 p. Na 19 IV (czwartek)


* za scenografię punty dodatkowe

Prace dodatkowe: [zbieram do 20 IV - termin nieprzekraczalny!]
1. Literacko-plastyczne

  • Wykonaj (dowolną techniką) portret wybranej przez Ciebie postaci z Krwi elfów. Format A4. Max. 3 p.
  • Wykonaj (również dowolną techniką) komiks na podstawie fragmentu (lub całości, jeśli ktoś się odważy...) Krwi elfów. Max. 5 p.
2. Literacko-techniczne

  • Zaprojektuj i wykonaj grę planszową na podstawie Krwi elfów. Max. 9 p.
3. Literackie. Napisz pracę na jeden z wybranych tematów (jeśli chcesz, możesz napisać na wszystkie! Czy jest tu jakiś śmiałek, który się odważy?): Max. 10 p.

  • W imieniu matki Nenneke napisz list do Geralta o postępach Ciri w szkółce świątynnej i w nauce magii.
  • Napisz wypracowanie nt. Koegzystencja ludzi i nieludzi w świecie "Wiedźmina". Forma dowolna.
  • Napisz wypracowanie nt. Lepiej być wiedźminką, czy czarodziejką? Swoje zdanie poprzyj odpowiednimi argumentami.
A pod tym linkiem znajdziecie portret Triss Merigold. Podoba się?

piątek, 23 marca 2012

[I G] [II G] "Krew elfów" - powieść o konflikcie ras rozumnych


Bandy - poprawił rycerz. - Bandy, panie wiedźminie. Liczą do dwudziestu głów, niekiedy więcej.
Oni taką zgraję nazywają "komando". To słowo z języka gnomów. A w tym, że dopaść ich niełatwo,
prawiście, widać, żeście fachowiec. Uganianie się za nimi po lasach i komyszach nie ma sensu.
Jedyny sposób to odciąć ich od zaplecza, odizolować, zagłodzić. Wziąć mocno za kark tych nieludzi,
którzy im pomagają. Tych z miast i osiedli, z wiosek, z farm...
- Problem w tym - rzekł kupiec o szlachetnych rysach - że wciąż nie wiadomo, kto z nieludzi im
pomaga, a kto nie.
- Trzeba więc wziąć za kark wszystkich!
- Aha - kupiec uśmiechnął się. - Rozumiem. Już to gdzieś - słyszałem. Za kark wszystkich i do
kopalni, do ogrodzonych obozów, do kamieniołomów. Wszystkich. Niewinnych też. Kobiety, dzieci.
Czy tak?
A. Sapkowski, Krew elfów 

Jednym z problemów poruszonych przez Andrzeja Sapkowskiego na kartach Krwi elfów jest problem rasizmu. Ludzie nienawidzą nieludzi, nieludzie ludzi, nieludzie także innych nieludzi. Krasnolud czy niziołek współpracujący z ludźmi bywa postrzegany przez swoich pobratymców jako zdrajca. Mało tego - w oczach ludzi*, między którymi żyje, pozostaje obcym, innym, gorszym, a nawet - niebezpiecznym elementem. 

Jakie są źródła konfliktu między rasami, jego przejawy i jak można go rozwiązać zastanawialiście się na lekcji. Doszliśmy do smutnego wniosku, że ludzie i nieludzie w książce Sapkowskiego nie są w stanie żyć w pokoju. 

Oto szablon notatki do uzupełnienia dla uczniów, których nie było w szkole:


Zamieszczam również trailer filmu, o którym wspominałam na lekcji. Przypomina on nie tak dawną niechlubną przeszłość pewnego cywilizowanego narodu:


Ten i inne filmy (czy to fabularne, czy dokumentalne), książki, artykuły powinny także uświadamiać każdemu, że zjawisko segregacji rasowej nie zostało wymyślone przez pisarzy fantasy. W świecie Sapkowskiego nienawidzą się przedstawiciele elfów i ludzi. W naszym świecie - nienawidzili się i nienawidzą ludzie. A przecież, jak powiedziała Ciri (i możemy jej słowa odnieść zarówno do fikcji, jak i do realnego tu i teraz): "My się w ogóle nie różnimy". 

- My się w ogóle nie różnimy, Yarpen.
Krasnolud obrócił się gwałtownie.
- Wcale się nie różnimy - powtórzyła Ciri. - Przecież ty myślisz i czujesz tak jak Geralt. I jak... jak ja. Jemy to samo, z jednego kociołka. Pomagasz Triss i ja też. Ty miałeś babkę i ja miałam babkę...
Moją babkę zabili Nilfgaardczycy. W Cintrze.
- A moją ludzie - powiedział z wysiłkiem krasnolud. - W Brugge. W czasie pogromu.

* Zdaję sobie sprawę, że w tych kilku zdaniach wiele razy (być może za wiele!) powtórzył się wyraz "ludzie". 


czwartek, 15 marca 2012

[I G] Tren XIX i kilka informacji o jego autorze

Jak podaje moja stara, wysłużona encyklopedia:
"Życie rodzinne dawało Kochanowskiemu wiele radości, toteż silnym dla niego wstrząsem była śmierć ukochanej młodszej córeczki Urszulki (1578 lub 1579), a później (między 1580 a 1583), starszej, Hanny. Pamięci Urszulki poświęcił Kochanowski Treny (wyd. 1580). W tym czasie wydał większość swych utworów, długo i starannie wykańczanych. W ostatnim roku życia Kochanowski, w przeczuciu śmierci, porządkował sprawy gospodarskie (myśląc o przyszłości swych czterech córek) i własną twórczość. W listach do Zamojskiego narzekał na słabe zdrowie. Kochanowski zmarł nagle w Lublinie, dokąd się wybrał na sejm".
Encyklopedia szkolna. Literatura i nauka o języku. Warszawa 1995, s. 272-273.

Choć w Waszym podręczniku były zamieszczone jedynie treny V, VII i VIII, wspominałam Wam też o Trenie XIX. To utwór znacznie dłuższy niż wcześniejsze wiersze tego cyklu żałobnego. Nie tylko długość różni go jednak od poprzednich trenów. Zapewne pamiętacie, że w każdym z poznanych przez nas utworów Kochanowski opłakiwał swoją zmarłą córkę. Tutaj zaś, w Trenie XIX, nie ma już miejsca na smutek. Po okresie złości, buntu, odczuwania pustki po zmarłej, przychodzi ostatni etap żałoby - czas  pogodzenia się z losem i powrotu do normalnego życia. 

Do poety we śnie przychodzi jego matka, zmarła w 1557 roku. Matka z Urszulą na rękach:

Żałość moja długo w noc oczu mi nie dała
Zamknąć i zemdlonego upokoić ciała.
Ledwie mię na godzinę przed świtanim swemi
Sen leniwy obłapił skrzydły czarnawemi.
Na ten czas sie matka własnie ukazała,
A na ręku Orszulę moję wdzięczna miała,
Jaka więc po paciorek do mnie przychodziła,
Skoro z swego posłania rano sie ruszyła.
Giezłeczko białe na niej, włoski pokręcone,
Twarz rumiana, a oczy ku śmiechu skłonione.

Matka rozmawia z Janem o jego żałobie, "nieutulonym płaczu", mówi mu o życiu innym, lepszym świecie. Zapewnia, że Urszuli śmierć nie wyrządziła krzywdy:

(...) Także trzymaj o tem,
Jakoś doznał, ani sie frasuj, że tak rana
Twojej ze wszech namilszej dziewce śmierć zesłana.
Nie od rozkoszyć poszła; poszłać od trudności,
Od pracej, od frasunków, od złez, od żałości,
Czego świat ma tak wiele, że - by też co było
W tym docześnym żywocie człowieczeństwu miło -
Musi smak swój utracić prze wielkość przysady,
A przynamniej prze bojaźń nieuchronnej zdrady.
Czegóż płaczem, prze Boga? Czegóż nie zażyła?
Że sobie swym posagiem pana nie kupiła?
Że przegrozek i cudzych fuków nie słuchała?
Że boleści w rodzeniu dziatek nie uznała?
Ani umie powiedzieć, czego jej troskliwa
Matka doszła: co z więtszym utrapieniem bywa,
Czy je rodzić, czy je grześć? Takieć pospolicie
Przysmaki wasze, czym wy sobie świat słodzicie.
W niebie szczere rozkoszy, a do tego wieczne,
Od wszelakiej przekazy wolne i bezpieczne.

 
Odchodząc, tak radzi synowi:

Teraz, Mistrzu, sam sie lecz; czas doktór każdemu.
Ale kto pospolitym torem gardzi, temu
Tak poznego lekarstwa czekać nie przystoi:
Rozumem ma uprzedzić, co insze czas goi.
A czas co ma za fortel? Dawniejsze świeżemi
Przypadkami wybija, czasem weselszemi,
Czaem też z tejże miary, co człowiek z baczeniem
Pierwej, niż przyjdzie, widzi i takim myśleniem
Przeszłych rzeczy nie wściąga, przyszłych upatruje
I serce na oboję fortunę gotuje.
Tego sie, synu, trzymaj, a ludzkie przygody
Ludzkie noś; jeden jest Pan smutku i nagrody
.

Tekst tego trenu zaczerpnęłam z bardzo dobrej strony (znajdziecie tam również życiorys i pozostałe utwory Jana Kochanowskiego jak również Mikołaja Reja): http://staropolska.pl

poniedziałek, 12 marca 2012

[I G] Wymagania na sprawdzian z twórczości Jana Kochanowskiego

Sprawdzian w piątek (zapisany w terminarzu w Librusie):

Uczeń zna:

  1. Podstawowe fakty z życia Jana Kochanowskiego.
  2. Treść omawianych na lekcji utworów (fraszek i trenów).
  3. Genezę Trenów.
  4. Definicję fraszki i trenu.
Uczeń potrafi:
  1. Uzasadnić, że dany utwór Kochanowskiego jest fraszką/trenem.
  2. Wypisać z utworów (niekoniecznie tych, które były na lekcji) poznane środki poetyckie i podać ich funkcję.
  3. Określić nadawcę i odbiorcę utworu.
  4. Nazwać uczucia podmiotu lirycznego.
  5. Napisać krótką charakterystykę postaci (na podstawie podanych fragmentów utworów).
Jak zawsze życzę powodzenia! :)

czwartek, 8 marca 2012

[I G] Jest taki obraz

Obraz pamiętam ze swojej książki do języka polskiego (nie wiem, czy to była 7, czy 8 klasa). Omawialiśmy wtedy Treny Jana Kochanowskiego - VII i VIII. Obraz był marną, czarno-białą, w dodatku za ciemną, reprodukcją. Nie do końca było wiadomo, jakie przedmioty się na nim znajdują (postacie były widoczne dość dobrze). Pracą domową po omówieniu Trenów było nauczenie się wybranego na pamięć i... opis tego obrazu. Czy ktoś sobie dziś wyobraża, że mógłby odrobić taką pracę domową? 

Obraz, o którym mowa, to Jan Kochanowski nad zwłokami Urszulki pędzla Jana Matejki. W kolorze prezentuje się tak. Warto dodać, że to, co widzicie poniżej to "akwarelowy szkic na papierze w rozmiarze 24 × 32 cm – studium do obrazu". Obraz olejny pod tym samym tytułem uznawany jest za zaginiony [źródło].

Tutaj możecie obejrzeć kopię obrazu Matejki na podstawie... kopii obrazu Matejki. Interesujące, prawda?



"I posag, i ona
W jednej skrzynce zamkniona!"

Na lekcjach poznaliśmy Treny V, VII i VIII. W każdym z nich (mówimy tu o formalnej stronie dzieł) znaleźć można wiele środków poetyckich - porównań (włączając w to porównanie homeryckie), epitetów, apostrof (w V - do Persefony, VII - do ubiorów, zaś w VIII - do Urszuli), metafor. 

Zabiegiem stylistycznym, zastosowanym w zasadzie we wszystkich utworach jest kontrast. Opozycja tak jest - tak miało być szczególnie silnie zaznacza się w VII i VII Trenie. W pierwszym z nich widzimy, jak plany co do przyszłości Orszulki pokrzyżowała śmierć. W drugim natomiast, jaka pustka i jaki smutek panują w domu po śmierci dziecka. 

Prócz tego, co robiliśmy na lekcji, chciałabym, żebyście zapamiętali kilka cytatów:

"Jako oliwka mała pod wysokim sadem
Idzie z ziemie ku górze macierzyńskim śladem,
Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,
Sama tylko dopiro szczupłym prątkiem wschodząc:
Tę jesli, ostre ciernie lub rodne pokrzywy
Uprzątając, sadownik podciął ukwapliwy,
Mdleje zaraz, a zbywszy siły przyrodzonej,
Upada przed nogami matki ulubionej -
Takci się mej namilszej Orszuli dostało".


"Ujął ją sen żelazny, twardy, nieprzespany"

"Nie do takiej łożnice, moja dziewko droga, 
Miała cię mać uboga
Doprowadzić!"

"Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było (...)"

"A serce swej pociechy darmo upatruje"

Poeta - ojciec rozpacza. I choć Treny zostały napisane w XVI wieku, to żal osoby, która straciła kogoś bliskiego w naszych czasach jest taki sam. Śmierci towarzyszą te same, co kilka setek lat temu, uczucia żalu, tęsknoty, osamotnienia, rozpaczy. 

Jutro napiszę Wam jeszcze o Trenie XIX, o którym wspominałam na lekcji. Dziś zostawiam Was z fragmentem muzycznym - zaśpiewanym Trenem V (wykonanie Hanny Banaszak i Mirosława Czyżykiewicza): klikajcie tutaj. Link prowadzi do strony wrzuta.pl.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...