niedziela, 28 czerwca 2015

Porozmawiajmy o śmierci. "Chłopcy z Placu Broni" po raz drugi

{Pierwszy wpis z "Chłopcami..." w roli głównej znajdziecie tu: klik!}


Zdjęcie z mojej pierwszej wycieczki do Budapesztu.
Sierpień 2010

- Proszę pani, dla mnie najdziwniejsze było to, że oni [koledzy Nemeczka] w ogóle nie przejęli się jego śmiercią. Zachowywali się tak, jakby nic się nie stało! - powiedział M. na pierwszej lekcji poświęconej lekturze.

Hoho - pomyślałam. - Grubo. Byłam przygotowana na rozmowę o śmierci biednego Erno Nemeczka, ale nie na taką. Chciałam raczej pytać o jej przyczyny, o honor - czy chłopcy dobrze go rozumieli - o to, czy bitwy mają sens, czy Nemeczek umarł na darmo?

piątek, 26 czerwca 2015

Kiedy trzeba poważnie porozmawiać. "Chłopcy z Placu Broni" Ferenca Molnara

Zawsze pisałam tu tylko o lekcjach w gimnazjum, odkąd jednak blog zmienił formułę (w zasadzie powoli, powoli ją zmienia), uznałam, że jest jednak sens w pisaniu o wszystkim, co robię w szkole :).

Może to dziwne, że piszę o lekturze, ostatniej, którą omawialiśmy w tym roku szkolnym, w pierwszy dzień wakacji. Ale, jak wiedzą wszyscy nauczyciele - czas w czerwcu płynie szybko, jeszcze szybciej niż w pozostałe dni roku szkolnego. A dobre pomysły warto uwieczniać niezależnie od tego, jaki dzień właśnie mamy.

Chłopców z Placu Broni nie omawiałam nigdy wcześniej. W tym roku zdecydowałam się na tę lekturę dzięki jednemu z uczniów oraz dzięki moim studentom, z którymi omawiałam tę powieść na zajęciach z literatury dziecięcej i młodzieżowej.

"Warto spróbować" - pomyślałam.

I rzeczywiście było warto.

Od początku wiedziałam, że skoro omawiamy tę lekturę w czerwcu, to odpadają zadania na ocenę, długie prace domowe. Postanowiłam skupić się na przedyskutowaniu różnych treści. Jakich? To podpowiedziały dzieci (spostrzegawcze bestie!).

Problem nr 1 - KONFLIKTY

- Proszę pani, to bez sensu, że oni się bili. Nie mogli się jakoś dogadać i razem zagrać w tę piłkę? - mówi uczeń.
- W palanta - poprawia go drugi.
- W palanta.

Takie pytanie pojawiło się podczas rozmowy wstępnej o przeczytanej lekturze. Generalnie wszyscy uważali, że walka chłopców z Placu z chłopcami z Ogrodu była bezsensowna i przyniosła więcej złego niż dobrego.

Co zrobiłam? 
Najpierw była burza mózgów i odpowiedź na dwa pytania:
  1. Kim jesteśmy?
  2. Jacy jesteśmy?
Oczywiście chytrym mym planem było pokazanie, że więcej nas łączy niż dzieli oraz że mimo występujących różnic uczniowie w V SP potrafią się dogadać.

To zdjęcie znają fani mojego profilu na Facebooku :).
Było jednym z pierwszych w konkursie #jakatolektura.
Potem podzieliłam klasę na dwa zespoły. Jeden zespół zestawił sobie stoły pod ścianą, drugi pod oknem. Zespoły zrobiły podobną burzę mózgów, odpowiadając na pytania:
  1. Kim byli chłopcy z Ogrodu/Placu?
  2. Jacy byli chłopcy z Ogrodu/Placu?
Żałuję, że nie sfotografowałam ich odpowiedzi. Może jeszcze znajdą się gdzieś w pracowni... 

Po kilkunastu minutach przedstawiciele drużyn usiedli w oddzielnych ławkach i porównali swoje odpowiedzi, szukając tego, co łączy chłopców z Placu i Ogrodu (Czerwone Koszule vel. czerwonoskórych).

Pokazanie, że chłopców co nieco łączyło, miało na celu podkreślenie, że jednak byli do siebie podobni, że bazując tych podobieństwach jednak mogli choć próbować się dogadać. Wybrali jednak wojenną ścieżkę...

Tutaj w dyskusji padły ważne pytania - czy łatwo jest unikać konfliktów? Jakie są źródła konfliktów? Czy ważniejsze jest to, co nas dzieli, czy to, co różni?

Jak widać, oprócz sprawdzenia, czy uczniowie zrozumieli i pamiętają treść lektury oraz czy potrafią dokonać charakterystyki (czy też wykonać notatkę do charakterystyki) grupy, zyskałam coś jeszcze - uczniowie wyrażali własne zdanie, uzasadniali je, emocje związane z lekturą tylko pomogły nam w lekcji. 

Nawet jeśli te ważne pytania, dorosłe pytania o konflikty, są teraz dla V SP niezbyt ważne, to mam nadzieję, że powrócą w przyszłości. Że historia chłopców wróci do nich i zmusi do przemyśleń.

Warto już w szkole podstawowej rozmawiać na poważne, trudne tematy przy okazji lektur. To świetne przygotowanie do życia jako takiego. Myślę, że to zdanie nie tylko moje, ale też wielu nauczycieli języka polskiego w klasach IV-VI.

W następnym odcinku problem nr 2 - śmierć.

wtorek, 16 czerwca 2015

Warto pozwolić uczniom działać! O inscenizacjach raz jeszcze

Kolejny raz "Z legend dawnego Egiptu" :)
Tak, tak, wiem, że rok szkolny dobija do końca (pędząc po wzburzonym morzu ostatnich poprawianych ocen...), ale chciałam jeszcze poczynić mały przypis do poprzedniego wpisu o inscenizacjach. Chciałam raz jeszcze wrócić do inscenizacji noweli Bolesława Prusa, które nie tak dawno temu zadałam swojej klasie. Chwaliłam się tym faktem na swoim oraz szkolnym Facebooku, a gdybym wtedy miała konto na Instagramie, też bym się pochwaliła :).


Dlaczego Prus? Bo jest w podstawie programowej, oczywiście. Poza tym wcześniej już omówiłam dość szczegółowo Dobrą panią Orzeszkowej. Chciałam, by przeczytali inną nowelę, ale by to oni włożyli pewien wysiłek w poznanie tekstu. Inscenizacja miała im to ułatwić.

Forma pracy, czyli podział klasy na grupy i wyznaczenie każdej innej noweli była kalką pomysłu mojej koleżanki po fachu (dzięki Asiu, o Tobie piszę :) ). Pomysł ten dotyczył obchodów Dnia Niepodległości w naszej szkole (więcej na ten temat tu: http://spoleczna.bytom.pl/2014/11/swieto-niepodleglosci-obchodzimy-bo-nas-obchodzi/). Okazało się wtedy, że uczniowie całkiem nieźle radzą sobie z przełożeniem prozy na scenariusz scenki...

Co trzeba było zrobić? Usiąść i napisać instrukcję dla uczniów, podzielić ich na grupy, podać termin wykonania zadania i upewnić się, czy zrozumieli. A, pozwolić im jeszcze zrobić 2 próby w szkole. Potem wystarczyło już tylko obejrzeć scenki i wystawić oceny :). 

Na tym jednak moja praca się nie skończyła. Zadałam im ponadto napisanie streszczenia oraz planu wylosowanej noweli. Praca podlegała ocenie. Te najlepsze scaliłam w jedną notatkę, którą skserowałam dla wszystkich uczniów. Czyli też musiałam tu trochę popracować :). 

Czy notatka przetrwa próbę czasu? Czy uczniowie rzeczywiście zapamiętali treść noweli? Czas pokaże... Jestem jednak dobrej myśli :).

wtorek, 9 czerwca 2015

Inscenizacje (i nie tylko), które zdały egzamin

"Świętoszek"
Na początku muszę przyznać, że nie czuję się specjalistką w temacie "teatr na lekcjach języka polskiego" - wprost przeciwnie, uważam, że to u mnie najbardziej zaniedbany temat. (Być może zaniedbany też na języku polskim w ogóle?) Co prawda na kulturoznawstwie, które studiowałam dwa lata, miałam przedmioty "teatralne" (wstęp do wiedzy o teatrze i historię teatru powszechnego), które bardzo dobrze wspominam i które bardzo przydają się, kiedy omawiamy dramaty w gimnazjum, ale... Cóż, sama smykałki do tworzenia teatru na lekcjach jakoś jeszcze w sobie nie odkryłam. 

Zdaje się jednak, że odkryć muszę, bo moje obecne klasy (V SP i I gimnazjum) przyznają, że chciałyby więcej scenek i "teatrzyku" na lekcjach polskiego...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...