piątek, 18 grudnia 2015

Niezwykły opis zwykłego miejsca, czyli staramy się patrzeć jak Ania Shirley


Z klasą VI Anię z Zielonego Wzgórza skończyłam omawiać już jakiś czas temu. Teraz kończymy Tego obcego, ale po głowie nadal chodzi mi kilka pomysłów na teksty o Ani...

Planując pracę z tą lekturą, postanowiłam, że powtórzymy - a jakże! - opis. Książka Lucy Maud Montgomery nie jest ich, jak wiemy, pozbawiona. W przeciwieństwie jednak do innych słynnych opisów, tych z W pustyni i w puszczy, nie mamy tu do czynienia z egzotyką, a z krajobrazem nam bliskim. Las, pole, jezioro, droga - nawet jeśli mieszkamy w mieście, zapewne widzieliśmy takie miejsca choć raz w życiu.
Te zwyczajne miejsca stają się jednak niezwykłe dzięki wyobraźni Ani Shirley. Zanim dzieci przystąpiły do pisania własnych prac, przeanalizowaliśmy dwa fragmenty lektury - opis Białej Drogi Rozkoszy i Jeziora Lśniących Wód. Tak wyglądała część notatki w zeszycie:

Tutaj z tablicy nie wszystko zostało spisane...

O, pani nauczycielka nie poprawiła wszystkich błędów :(

W ćwiczeniu tym chodziło przede wszystkim o wypisanie wszystkich określeń rzeczowników (epitet alert!) i zwrócenie uwagi uczniów na to, jak wiele przymiotników zostało użytych w krótkich przecież opisach. 

Po dwóch jednostkach lekcyjnych, w czasie których robiliśmy pokazane wyżej notatki, uczniowie dostali pracę domową: Napisz niezwykły opis zwykłego miejsca. Publikuję (za zgodą ucznia) pracę, która wśród innych, także dobrych, wyróżniała się oryginalnymi porównaniami. 




Niezwykły opis zwykłego miejsca. Praca ucznia klasy VI

Moje podwórko, znajduje się przy cichej a zarazem żywej i niezwykle ruchliwej ulicy.
Jest bardzo tajemniczym miejscem. Powiedziałbym, że jest niczym tajemniczy ogród, lecz kwiatów tu raczej nie znajdziesz. 
Podwórko wydaje się być pospolitym podwórkiem na którym nic a nic się nie dzieje. Natomiast ja mieszkam już tu dwanaście lat i miałem już okazję przyjrzeć mu się z bliska. Gdy tak przyglądałem się temu podwórku, dostrzegłem w nim pewną ciekawą cechę, mianowicie różnorodność. 
Miejsce to wydaje się być kotłem, w którym mieszczą się humory wszystkich mieszkańców zabytkowych kamienic otaczających to miejsce. 
Czasem można zobaczyć jak jakaś rodzina grilluje i je wspólnie obiad, a robią to zawsze przy schodach prowadzących w dół, do drzwi, które skrywają za sobą miejsca, w których jeszcze nie byłem. Grillują zawsze popołudniami, gdy dzieci wracają ze szkół, a rodzice z pracy, wtedy słońce pięknie oświetla zachodnią połowę podwórka, a połowę zakrywa cień 
Jednak nie tylko ta jedna rodzina odwiedza to miejsce. 
Raz można tam zobaczyć dzieci grające w piłkę, raz rodzinę wspólnie jedzącą obiad, a czasem w nocy można usłyszeć, że komuś wybito szybę w oknie. 
Podwórko to jednak zostaje dla mnie zagadką.

No cóż, niby spokojne, a jednak nigdy nie wiadomo, czym może zaskoczyć.          





2 komentarze:

  1. Piękne zdjęcie towarzyszy temu wpisowi... Bieszczady? Chata socjologa?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ten piękny sylwestrowy zachód słońca :D

      Usuń

Może coś dodasz? Dzięki temu ten blog będzie jeszcze lepszy! Zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...