czwartek, 28 stycznia 2016

Ubierz Anię: notatki graficzne i twórczy opis

Każdy, kto pracuje w szkole, wie, że czas tam pędzi nieubłaganie. VI SP jest już przy trzeciej lekturze, a ja ciągle o pierwszej prawię... To drugi z trzech planowanych postów o Ani z Zielonego Wzgórza.



Poprzedni traktował o tym, jak pisaliśmy niezwykły opis zwykłego miejsca. Poziom prac uczniów był bardzo dobry; poza zawsze występującymi błędami interpunkcyjnymi, ortograficznymi (nie było ich tak wiele na szczęście) oraz drobnymi pomyłkami językowymi, wszyscy stworzyli poprawne pod względem formalnym opisy. W nagrodę na kolejnej lekcji pisali kolejne opisy! ;)

Tym razem chodziło mi dwie rzeczy:
a) poćwiczenie opisu stroju,
b) przygotowanie uczniów do kolejnego tematu - oglądania filmu (o którym napiszę w następnym poście).

Notatka graficzna, czyli znów rysowaliśmy na polskim


Zanim jednak uczniowie zredagowali opisy, mieli do wykonania całkiem przyjemne zadanie: kolejną notatkę graficzną. Musieli wyszukać w książce opis Ani na stacji oraz opis trzech sukienek, które dla dziewczynki uszyła Maryla, narysować bohaterkę (nawet schematycznie) i podpisać strój, posługując się sformułowaniami z powieści. Ponadto uczniowie mieli stworzyć dla Ani jej wymarzoną kreację - sukienkę z bufiastymi rękawami. Ważna informacja: zadałam uczniom tylko 16 pierwszych rozdziałów powieści, więc większość* z nich nie wiedziała nic o brązowej sukience, którą Ania dostała od Mateusza na Boże Narodzenie. 



Puszczamy wodze wyobraźni i piszemy (w końcu!)

Opis, który redagowali uczniowie po wykonaniu notatki, nie bazował jednak na książce. Klasa VI miała w formie opisu odpowiedzieć na dwa pytania:
  1. Jak ubrana byłaby Ania, gdyby żyła dziś i mieszkała w domu dziecka?
  2. O jakim ubraniu marzyłaby Ania współcześnie?

Ukryty przed uczniami, ale dla nauczycieli wyraźny jest cel wychowawczy tego zadania. Oprócz sprawdzenia, czy uczniowie opanowali daną formę wypowiedzi, chciałam sprawdzić, na ile silny w klasie jest stereotyp dziecka wychowującego się w domu dziecka. Czy moi uczniowie postrzegają dzieci niemieszkające w rodzinach jako gorzej wyglądające? Zaniedbane? Inne? To ćwiczenie redakcyjne pozwoliło mi płynnie przejść do następnej lekcji. Na szczęście okazało się także, że większość uczniów w swoich opisach wyraziła pogląd, że gdyby Ania żyła współcześnie wyglądałaby tak jak oni i marzyła o takich samych ciuchach. Warto dodać, że niektórzy chłopcy mieli problem z wymyśleniem tego, o jakich ubraniach marzą dziewczynki. Pomoc koleżanek okazała się nieoceniona ;).

Za to prace zostały ocenione. Wszyscy pisali je na lekcji. Opisy były krótkie, kilkuzdaniowe, wzorowane na tych z powieści. Jedyna trudność polegała na tym, że kazałam uczniom użyć dużej ilości przymiotników :). Praca na lekcji była oceniana, ale poprawioną przeze mnie wersję i tak wszyscy musieli przepisać na czysto :).

Wyszukiwanie opisów, tworzenie notatek, redakcja opisów, ich sprawdzenie przeze mnie i korekta zajęły 2 godziny lekcyjne (no dobra, sprawdzałam w domu...). Niektóre dzieci (te szybsze) poprawione przeze mnie opisy przepisywały na czysto do zeszytu już na lekcji, inne w domu.


PS Nie ukrywam, że do wymyślenia tej lekcji zainspirowały mnie materiały, które kilka lat temu (2008?) dostałam na warsztatach zorganizowanych przez Wydawnictwo Literackie. Otrzymałam plansze z brystolu z Anią i jej ubraniami do wycięcia. O, coś w tym stylu, tylko ładniejsze. Robienie jednak czarno-białych kopii dla uczniów wydało mi się mniej sensowne niż polecenie, by narysowali  bohaterkę sami.

* Kilka osób z własnej woli doczytało książkę do końca!

środa, 13 stycznia 2016

Najlepszy prezent


Święta już za nami, a ja o prezentach? Tak, tak... Co prawda planowałam opublikować przewrotny wpis pt. "Pięć świątecznych prezentów dla nauczyciela", ale przed przerwą byłam tak zaganiana, że nawet nie zauważyłam, kiedy ta się zaczęła... To znaczy zauważyłam, ale bardzo mnie to zaskoczyło w tym roku. Dlatego też zamiast przewrotnego, będzie szczery wpis.

Dla mnie najlepszym prezentem od ucznia - nie tylko na jakiekolwiek święta, ale każdego dnia - jest wtedy, kiedy tenże uczeń lub uczennica wykorzystują w praktyce wiedzę, którą przekazałam im na lekcjach. Przy czym wykorzystują niekoniecznie w sposób, jaki mnie samej przyszedłby do głowy.

Przykłady? Uczeń (z mojej pierwszej klasy gimnazjalnej), który kiedyś na Facebooka wrzucił klip z Into the Wild i przyznał, że widział już ten film kilka razy. Gdzie go zobaczył po raz pierwszy? U mnie na lekcji. Uczennica, która w I klasie LO przysłała mi list - prawdziwy list, prawidłowo napisany i zaadresowany. Uczennica, która co roku przesyła mi kartkę z wakacji - pięknie napisaną i zaadresowaną. I tak dalej, i tak dalej - znaczące drobiazgi.

W tym roku również dostałam podobne prezenty. Jednym z nich była lekcja, poprowadzona przez uczennicę, drugim piękne opisy zwykłych miejsc, kolejnym opinia o książce, którą mogłam tu opublikować, zaś wisienką na torcie okazała się poduszka. Tak, poduszka.

Jak pisałam kilka tygodni temu, w tym roku prowadzę w szkole podstawowej kółko TIK. Jedna z uczęszczających na nie uczennic, Paulina z VI SP, w prezencie choinkowym ofiarowała koledze z klasy poduszkę ze zdjęciem jego pupila, psa Chrupka :). Zdjęcie to nieco poprawiła, dodając tu i ówdzie świąteczne akcenty. A w jakim programie powstała ta grafika, zapytacie? Otóż na Canva.com, którą to stronę dziewczyny z kółka TIK bardzo lubią.

Cieszę się, że to, co pokazałam na zajęciach, kolejny raz znalazło zastosowanie. Oby ta tendencja się utrzymała... :)

Poduszka ze zdjęciem psa Chrupka, podrasowanym w canva.com przez Paulinę.
Tak, widzę, że tam jest literówka, ale nie dostałam tej pracy wcześniej do sprawdzenia :).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...