czwartek, 31 marca 2016

Co ma Margo Roth Spiegelman do Haliny Poświatowskiej? Czytamy poezję

Ben o poezji. J. Green, Papierowe miasta. Przeł. Renata Biniek. Wyd. Bukowy Las.
Wszystkie cytaty w tym wpisie pochodzą z tego wydania. 

Z Johnem Greenem było u mnie tak... Słyszałam coś o nim, wiedziałam, że do kin wchodzi ekranizacja jakiejś jego książki, wiedziałam też, że z racji obowiązków zawodowych powinnam być w miarę na bieżąco z bestsellerami dla młodzieży. Powieść Gwiazd naszych wina kupiłam chyba na lotnisku we Frankfurcie. Jednak tylko dlatego, że oferta powieści w języku angielskim nie była zbyt duża. Westchnęłam z poczucia obowiązku i z żalu, że nie ma powieści Son Lois Lowry, i kupiłam...

I wiecie co? Przepadłam! Wzruszałam się, śmiałam i smutniałam, czytając tę powieść, a także zachwycałam językiem Greena - jego dowcipem, tym, że nie infantylizuje bohaterów, że jest pozbawiony patosu, że po prostu płynie... Jego styl był tym, co sprawiło, że sięgnęłam po następną powieść.

wtorek, 29 marca 2016

SHARE WEEK 2016: edublogi, które czytam, chwytam, polecam


Choć blog piszę od 2008 roku, nigdy jakoś specjalnie nie czułam się częścią blogosfery... Zaczęło się to zmieniać w ubiegłym roku, kiedy odkryłam, że nie jestem sama na tym edupolu, które z mozołem uprawiam, że istnieją inni blogujący nauczyciele, a podglądanie ich pracy i inspirowanie się tym, co robią, stało się dla mnie czymś w rodzaju nałogu...

Dlatego też w tym roku postanowiłam wziąć udział w akcji SHARE WEEK, zainicjowanej przez Andrzeja Tucholskiego w 2012 roku. Jaka jest idea tego przedsięwzięcia? Otóż blogerzy powinni polecić innych blogerów, z jakiegoś powodu dla nich ważnych. Opublikować na swoim blogu wpis z poleceniami oraz wrzucić w formularz na blogu wspomnianego Andrzeja swoje propozycje. Dalej rozpisywać się nie będę, szczegóły akcji - w tym wpisie.  

Tak, czytuję blogi, i to różne - kulinarne, podróżnicze, ciuchowe, życiowe... Dziś jednak chciałabym podzielić się blogami edukacyjnymi. Mają one swoje stałe grono czytelników, nie są jednak w czołówce popularnych blogów. Nie twierdzę, że powinny - edukacja, choć dotyczy/dotyczyła wszystkich nie jest chyba tym, o czym ludzie chcą w wolnej chwili czytać... Ale powinno się o tej odnodze blogosfery mówić. Uważam, że to wspaniałe, że są nauczyciele, którzy dzielą się swoimi świetnymi pomysłami z innymi. Dziękuję im za to!

Blogi, które najbardziej mnie inspirują, to:

czwartek, 24 marca 2016

#Wędrowanie: Jak było w USA? Część 1.

Dziś, z uwagi na to, że rozpoczęliśmy ferie świąteczne, zrezygnowałam z publikacji wpisu o Halinie Poświatowskiej i Johnie Greenie. Tych kilka wolnych dni to dobra okazja, by rzucić pierwszą część relacji z mojej podróży do USA w 2014. Ten wpis, podobnie jak rzymski, został zaimportowany z mojego starego i dawno nieodświeżanego bloga (data pierwszej publikacji: 31.07.2014).

Na blogu możecie poczytać jeszcze o mojej podróży do Kopenhagi. Piszę o tej nienauczycielskiej, nieszkolnej stronie mojego życia, bo belfer też ma przecież czas wolny i ludzką twarz :). Choć akurat podróż do USA była służbowa...

Gdzie? Columbia, South Carolina, USA
Kiedy? Czerwiec 2014
Cel: konferencja naukowa


Jakiś czas temu w poście Jak było w Rzymie? pisałam o tym, jak niefortunne jest pytanie o to, jak było gdzieś, gdzie byliśmy. Że nie da się opowiedzieć komuś, kto z nami nie był, jak rzeczywiście było w miejscu, które odwiedziliśmy.  

Po powrocie z wycieczki rowerowej po Podlasiu nikt raczej nie pyta z wypiekami na twarzy, jak tam było (a szkoda!), za to wyprawa do USA robi już nieco większe wrażenie, a słuchacze oczekują... No właśnie nie wiem, czego oczekują... :). 

niedziela, 20 marca 2016

#ŻywotNauczyciela: Czas wolny

Tak, muszę się przyznać do dwóch rzeczy:
1) bardzo lubię hasztagi (czyli, po ludzku: słowa kluczowe rozpoczynające się od #),
2) pisanie nowego posta jest chyba ostatnią rzeczą, którą się teraz powinnam zajmować (serio-serio).




Czasem lubię sobie po prostu postać i pogapić się na wodę. Jak na tym zdjęciu.

Jest niedziela, właśnie kończy się jeden tydzień, zaczyna kolejny. I choć słońce jeszcze nie zaszło, ja już myślę sobie: to będzie dłuuugi tydzień. Och, jaki długi. Tyle roboty. Wszystkie popołudnia zajęte. Kolejny długi tydzień. A przecież kończy się (dla uczniów i dla nas) w środę po południu!

Nie, nie jest moim zamiarem narzekanie, utyskiwanie, smęcenie i pisanie o czasie, który poświęcam pracy, ile go poświęcam i czy to więcej niż 40 godzin w tygodniu (w moim przypadku i tak musiałoby być nieco więcej, bo pracuję na cały i 13/20 etatu). To, że dorośli (nie tylko nauczyciele) są zapracowani - wiadomo! To, że uczniowie są zapracowani - też wiadomo! (Naprawdę, zapytajcie uczniów. Kiedy byłam w ich wieku, miałam więcej czasu...).

Czego zatem nie wiadomo? Otóż i nauczyciel, i uczeń mają jeszcze (czasem) coś takiego, co się nazywa czas wolny. Nie mówicie, że nie macie. Macie, macie :).

poniedziałek, 7 marca 2016

Jaka jest Twoja historia? Story Cubes nie tylko na moich lekcjach

Jakiś czas temu podzieliłam się tutaj swoimi doświadczeniami w pracy ze Story Cubes. Zarówno pierwszy wpis (o opowiadaniach) jak i drugi (o sprawozdaniach) cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. I dobrze, tak miało być! Trzeba dzielić się dobrymi praktykami, zwłaszcza jeśli dotyczą dość prostych narzędzi - niedrogich lub takich, które można wykonać samemu, niewymagających specjalnego sprzętu, a jednocześnie innowacyjnych.



Zostawiliście mi pod wpisem, linkiem na moim Facebooku oraz na grupie Nauczyciele kilkanaście komentarzy mówiących o Waszych doświadczeniach ze SC. W tym wpisie pragnę je wypunktuję i polecę kilka wpisów na innych nauczycielskich blogach.


  • Joanna Waszkowska na swoim blogu Takie tam po polsku we wpisie "Działaj aktywnie" opisała kilka bardzo ciekawych zadań. Jednym z nich jest tworzenie opowiadań za pomocą Story Cubes. Joanna podpowiada jakie ograniczenia możemy narzucać uczniom w związku z tworzonymi opowieściami (np. dialogi, elementy fantastyczne). Warto zapoznać się z całym wpisem! 
  • Asia Krzemińska, czyli Zakręcony belfer we wpisie "Kości opowieści" podzieliła się swoimi pierwszymi doświadczeniami ze SC. W komentarzu pod moim wpisem napisała natomiast: "Od czasu jego [tj. wpisu - dop. K. J.] powstania wielokrotnie korzystaliśmy z kości. Tworzyliśmy streszczenia lektur, opowiadania. Uważam, że to rewelacyjny środek pobudzający uczniowską kreatywność".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...