środa, 6 kwietnia 2016

#Wędrowanie: Jak było w USA? Część 2.

Z uwagi na to, że ten tydzień i poprzedni były baaardzo intensywne, nie skończyłam ani jednego z rozpoczętych wpisów (jednego o czasie wolnym nauczyciela po raz drugi, drugiego - ponownie o Papierowych miastach), zapraszam więc na kolejny wpis z cyklu #Wędrowanie. To druga część relacji z podróży do USA (data oryginalnej publikacji na starym blogu: 1.08.2014). Na pierwszą zapraszam tutaj: #Wędrowanie: Jak było w USA? Część 1.


Przed wylotem do Stanów miałam tyle roboty, że nie bardzo nawet wiedziałam, jakie atrakcje (oprócz konferencji i przyległych do niej wydarzeń, takich jak wieczór w kinie, prezentacja programu popularyzacji czytelnictwa, przyjęcie, bankiet i spotkanie z ilustratorką i pisarką Anitą Lobel) może mi zaoferować Columbia. 

Po przylocie okazało się, że pierwszymi atrakcjami są upał i wilgotność, a następnymi - brak w centrum miasta sklepu spożywczego i księgarni. Serio. Ok, księgarnię jakoś przebolałam, kupiłam kilka książek na lotnisku. Ale żeby ani pół spożywczaka nie było? W Polsce niemal potykamy się o Żabki, tam nie znalazłam ich odpowiednika. Przed śmiercią z pragnienia uratował mnie sklepik w recepcji hotelu (2 dolary za pół litra mineralnej) oraz poustawiane tu i ówdzie fontanny z pitną wodą. Uważam, że to świetny wynalazek, ciekawe, czy u nas by się przyjął. 

Po około dobie pobytu miałam wrażenie, że trafiłam do najmniej interesującego miasta w USA.

Zapewne miałabym nieco inne odczucia, gdybym mogła poruszać się po nim samochodem, zobaczyć nieco więcej niż Downtown... - myślałam. Okazało się jednak, że i w centrum można zobaczyć coś ciekawego. Poznana na konferencji koleżanka z Belgii planowała zwiedzić historyczne domy przy Blanding Street. Przyłączyłam się do niej i spędziłyśmy pouczające popołudnie, dowiadując się kilku faktów z historii miasta i, przede wszystkim, zwiedzając piękne wnętrza. Zanim przewodniczka powiedziała, że nie można robić zdjęć we wnętrzach (ponieważ, uwaga - muzeum nie ma praw autorskich do wszystkich znajdujących się w domach przedmiotów!), udało mi się sfotografować klatkę schodową i fragment salonu. Nie zważając na prawa autorskie do przedmiotów - oto i historyczne wnętrza:



Czułam się trochę jak na planie Przeminęło z wiatrem. Oczyma wyobraźni widziałam Scarlet w krynolinie sunącą po tych pięknych schodach. Niestety, inne rzeczy też człowiek zaczyna widzieć oczyma wyobraźni, kiedy pokazują mu część gospodarczą domu i mówią, że nie było w nim kuchni. Wszystko z budynku obok przynosili niewolnicy, których było prawie 10 razy więcej niż domowników.

Zwiedziłyśmy ten dom (z niego pochodzą zdjęcia wnętrz): 
[Informacje i zdjęcia na oficjalnej stronie muzeum: http://www.historiccolumbia.org/hampton-preston-mansion-and-gardens.]


Oraz stojący naprzeciwko Robert Mills House:





Po powrocie na Main Street okazało się, że dla tego miasta jest jeszcze jakaś nadzieja! Oto bowiem, co ukazało się naszym oczom:


Trafiłyśmy na Soda City Market, na którym co prędzej nabyłyśmy coś warzywno-owocowego do picia. Moje picie wygląda trochę jak rozpuszczona gleba. Smakowało tez jak gleba. Z pietruszką i imbirem :).


Lokalną specjalnością okazały się natomiast... gotowane orzeszki ziemne. W skorupkach! Swoją drogą, co mówi o kulturze tego miejsca fakt, że lokalnym przysmakiem jest tak skomplikowane danie?


Posilona napojem o posmaku ziemi oraz ziemnymi orzeszkami, ruszyłam Ci ja na mały fotograficzny spacer (a tak naprawdę to do sklepu turystycznego). Okazało się, że nie taka znowu ta Columbia nudna i straszna, jak mi się na początku wydawało.








3 komentarze:

  1. Wspaniałe zdjęcia. Warto próbować miejscowego jedzenia, a nie tylko i wyłącznie zajadać się Polskimi posiłkami. No bo żeby poznać kraj trzeba poznać jego kuchnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam jutro, będzie wpis w całości poświęcony jedzeniu! :)

      Usuń
  2. No patrz, a mogłoby się wydawać, że Ameryka to tylko Nowy Jork i Floryda :) No i jeszcze Las Vegas ;) Fajnie Ci!!!!

    OdpowiedzUsuń

Może coś dodasz? Dzięki temu ten blog będzie jeszcze lepszy! Zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...