czwartek, 16 czerwca 2016

Co może polonista na festynie sportowym? Pięć prostych konkurencji

Ręka w górę, kto uczy (lub uczył się) w szkole, w której z okazji Dnia Dziecka organizowano dzień sportu? Wiecie, takie sobotnie święto, w którym im człowiek był starszy, tym bardziej nie chciało mu się brać udziału? No, gdzie te rączki, gdzie? [Proszę o komentarze z odpowiedziami :)]


W szkole, w której uczę, nie mamy dnia sportu, ale Festyn Sportowo-Rodzinny. Jak sama nazwa wskazuje, na imprezę zaproszeni są uczniowie z rodzicami. Frekwencja co roku dopisuje, choć festyn jest zawsze w sobotę ;). Przychodzą na niego wszyscy - od najstarszego do najmłodszego (lub na odwrót), wpadają absolwenci z dziećmi, babcie, dziadkowe, panie nauczycielki na macierzyńskim z pociechami :).

Odkąd pamiętam, a w ZOSS w Bytomiu pracuję już osiem lat, festyn wglądał tak, że uczniowie mieli możliwość wykazania się w różnych konkurencjach - podbijaniu piłki siatkowej, Twisterze, skokach z miejsca, wiszeniu na drążku, przeciąganiu liny, kręceniu hula-hop, szachach, rzutach do rozmaitych celów... Chodziło o to, by - niezależnie od wieku i sprawności fizycznej - każdy mógł zdobyć za coś punkty. My, nauczyciele, mieliśmy przydzielone stanowiska przy konkretnych dyscyplinach. Za wykonanie zadania wręczaliśmy uczniom żetony. Odpowiednia ich liczba uprawniała do odebrania słodkości w bufecie festynowym :).

W tym roku bawiliśmy się trochę inaczej... Konkurencje sportowe pozostały, ale poloniści, anglistki, germanistki i koleżanka historyczka zostali poproszeni o wymyślenie konkurencji typowych dla swojego przedmiotu... Co wymyśliliśmy my-poloniści?

Konkurencje polonistyczno-sportowe (z naciskiem na polonistyczno...)




1. Story Cubes 

Nie byłabym sobą, gdybym nie wzięła kości opowieści... Zadanie było dziecinnie proste. Najmłodsza uczestniczka zabawy miała 4 lata i dała radę! Z rozsypanych kości uczniowie układali (oczywiście ustnie) krótką historyjkę. Liczba kości była dostosowana do wieku uczestników gry.

2. Biegane dyktando

Nie znacie? Fajna rzecz! Już kiedyś robiłam coś takiego (chyba trzy razy), ale w sali lekcyjnej. Uczniowie (oraz rodzice) mogli tym razem pobiegać sobie na dworze oraz pracować parami bądź solo. Przygotowałam trzy różne teksty - po jednym dla I-III (fragment Kaczki dziwaczki), IV-VI (fragment Prośby o wyspy szczęśliwe) i gimnazjum (fragment Obrachunku z obserwunku gołąbkowego). Biorący udział w konkurencji na przepisanie tekstu mieli 1,5 minuty.



Jedna osoba biega i dyktuje, druga zapisuje. 
3. Labirynty 

Konkurencja dla tych, co jeszcze nie bardzo ogarniają czytanie :). Labirynty drukujemy ze strony z labiryntami, bierzemy kredki i czekamy na niepiśmienne dzieci ;). Jeśli labirynt jest za trudny, pomocą służą poloniści, rodzice lub dziadkowie.

Konkurencję wymyślił kolega-polonista.

4. Słowa ze słów

Nie wiem, czy ta zabawa ma jakąś fachową nazwę, ale na pewno ją znacie! Dajecie uczniom jakieś długie słowo (np. krasnoludek, karuzela, onomatopeja itd.), a ich zadaniem jest w np. minutę z liter tego słowa ułożyć inne wyrazy. Konkurencja prosta, do jej wykonania potrzebne są jedynie papier, coś do pisania i stoper (w telefonie, jak wiadomo).

Konkurencję wymyślił kolega-polonista.


Sala prawie pusta, ale jednak ktoś grał! :)


Konkurencja przygotowana na kiepską pogodę, ale ponieważ obiecałam uczniom, że będą quizy, godzinę przed zakończeniem festynu przeniosłam się do sali z komputerem i rzutnikiem. Uczennice załapały się na quiz lekturowy (o Ani z Zielonego Wzgórza) i o przysłowiach. Konkurencja dobra raczej na pochmurny dzień. Na pogodny lepiej sprawdziłyby się patyczki z pytaniami, ale akurat nie miałam czasu ich kupić. Niemniej jednak to pomysł godny zapisania - może przydać się na następny rok. 

A Wy jak się bawicie na szkolnych imprezach?

4 komentarze:

  1. Ta... skąd ja to znam... od kilku lat mam w obowiązku tylko dokumentację fotograficzno- reportażową i całe szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja znam "spocone dyktando" - zasada ta sama tylko nazwa inna. Z dzieciństwa pamiętam, że lubiłam bardzo szkolne zabawy. Sprawiały mi dużo radości, ale im byłam starsza tym mniej dobrze się bawiłam.
    Quiz o Ani to chętnie bym rozwiązała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę to u swoich uczniów - w podstawówce jeszcze wszystkim chce się bawić, w I gimnazjum też, a potem... Potem to najchętniej by siedzieli i słuchali :).
      A na quiz o Ani zapraszam na lekcję :D

      Usuń

Może coś dodasz? Dzięki temu ten blog będzie jeszcze lepszy! Zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...