środa, 31 sierpnia 2016

Jak się nie przygotować do nowego roku szkolnego

Z początkiem każdych wakacji obiecuję sobie, że w nowy rok szkolny wejdę z dokładnie dopracowanym planem pracy, w którym przewidziane zostaną wszystkie możliwe trudności, potrzeba powtórzenia materiału, konieczność przeprowadzenia sprawdzianów i kartkówek, omówienia prac, nie mówiąc już o zajęciach przepadających z powodu wycieczek, wyjść, projektów, prób, zawodów... Że co drugi mój pomysł będzie genialny, porwie uczniów, którzy będą pracować bardziej niż chętnie.

Tymczasem...

Tymczasem...


W każdy nowy rok szkolny wchodzę trochę tak, jak wchodzi się do jeziora. Powietrze wokół jest ciepłe i woda też powinna być. Robimy krok... Drugi... Trzeci... Woda wcale nie jest ciepła! Brrr, po co my w ogóle do niej wchodziliśmy? Można było zostać na brzegu i napawać się krajobrazem.


No dobra. Stojąc po pas w wodzie mamy dwa wyjścia - wychodzimy albo się zanurzamy. Najlepiej od razu z głową. Liczymy więc do trzech (ewentualnie do stu) i... plusk! Zanurzamy się, wynurzamy, parskamy, machamy kończynami, aż w końcu okazuje się, że woda jest ciepła. Przyjemna. Nabieramy sił i ochoty na przepłynięcie całego jeziora wzdłuż i wszerz. 

Zaplanować niezaplanowane

niedziela, 21 sierpnia 2016

Skończyłam prowincjonalne liceum

Nie jest tajemnicą, że mieszkam i pracuję na Śląsku, ale to nie znaczy, że stąd pochodzę. Na migrację z Mazur zdecydowałam się tuż po maturze, a nawet wcześniej. Prawdę powiedziawszy, odkąd zaczęłam się zastanawiać nad studiami, wiedziałam, że wybiorę te na Uniwersytecie Śląskim i że będzie to polonistyka (o czym już pisałam).

Podobnie było z liceum. Kończąc podstawówkę wiedziałam, do jakiej szkoły pójdę. Tym razem nie była to jednak kwestia wyboru, ale raczej jego braku. W moim mieście rodzinnym jest bowiem tylko jedna szkoła średnia

Budynek mojego LO został podarowany szkole przez.. wojsko.

Jedna szkoła średnia? Jak to?!


Tak to. Orzysz, czyli moje miasto rodzinne, liczy sobie ok. 6000 mieszkańców. Jest tu jedna podstawówka, jedno gimnazjum, jedno liceum ogólnokształcące. Za moich czasów były dwie podstawówki (moja w trakcie transformacji na gimnazjum) oraz LO. We wrześniu 1999 roku rozpoczęłam naukę w klasie informatycznej Liceum Ogólnokształcącego w Orzyszu.


Naprawdę nie było innej możliwości?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...